Różności


Talony, hipermarkaty i najważniejsze potrzeby życiowe

Zbliżają się święta, a wraz z nimi premie świąteczne i noworoczne, wydawane w talonach do hipermarketów (bo to wygodne dla pracodawców, ze względu na różne ulgi podatkowe oto jak państwo wspiera lokalną gospodarkę i walczy z bezrobociem, o środowisku naturalnym nawet nie wspomnę). Kiedy i u mnie w pracy pojawiła się wieść, że mają dawać talony, zachwytom nie było końca. Wiadomo, w służbie zdrowia pensje nie są za wysokie, a tu taka dodatkowa kaska, przed świętami... kiedy oznajmiłem że nie mam zamiaru przyjąć talonów, wywołałem ogromny szok. Zaraz też pojawiły się propozycje w stylu "to podaruj je mnie". Teraz ostro muszę się tłumaczyć, dlaczego ich nie przyjąłem i że z tego samego powodu nie mogę ich nikomu przekazać. Kiedy moi Rodzice przynieśli do domu świąteczne niespodzianki, zapytali mnie czy i ja czegoś nie dostanę. Reakcja na moją odpowiedź była natychmiastowa: "Przecież w zbytki nie opływamy", "Wiesz, że się nie przelewa", "Lepiej aby ktoś obcy wziął to, co możesz dać nam". Słuchając, tego wszystkiego, ciężko się było nie zgodzić przynajmniej z częścią argumentów, więc oznajmiłem, iż oddam równowartość talonów w gotówce. Wprawdzie nie poprawiło to nastrojów, ale skończyło zbędną dyskusję, wiadomo było, że nie odpuszczę. Dnia następnego Rodzice odbyli wycieczkę w drugi koniec miasta, do sanktuarium konsumpcyjnego stylu życia. Do domu przywieźli ogromne ilości jedzenia, wśród nich było wiele rarytasów (nauczeni doświadczeniem nie brali mnie pod uwagę), oraz tzw. produktów gospodarstwa domowego. Wśród tych drugich było COŚ! To COŚ powaliło mnie wprost z nóg. Była to rzecz, bez której żaden normalny człowiek nie jest w stanie się obejść, a dom funkcjonować. W tym momencie proszę o uwagę. Drogi Czytelniku! Droga Czytelniczko! Ogłaszam konkurs! Aby nie podnosić ilości zbędnych dóbr materialnych, obejdzie się on bez nagród. Odłóż na chwilę gazetę i zastanów się nad odpowiedzią. O jakim produkcie pisałem powyżej?
Jeśli zdarzyło ci się odpowiedzieć, że jest to specjalna patelnia do smażenia naleśników (tylko naleśników- nic innego się nie da na niej smażyć) to gratuluję, jesteś zwycięzcą. Mam nadzieję, że Twoje zwycięstwo będzie zwycięstwem Matki Ziemi. (ta patelnia naprawdę nie nadaje się do smażenia niczego innego).

Konrad



Wiesz o jakim ja dniu marzę?

- Wiesz o jakim ja dniu marzę?... Że kiedyś wymyślą takie coś, że będziesz sobie mógł sterować pogodę...
- No co ty, przecież to by było nudne!... A poza tym to i tak czegoś takiego nigdy nie wymyślą.*
- ... masz akurat ochotę, ochotę podkreślam, nie, że ci się na przykład chce... masz ochotę (!!!) wyjechać sobie na żaglówkę z kilkoma swoimi przyjaciółmi...
- Tak bez okazji?
- Bez żadnej najmniejszej okazji. Po prostu masz ochotę, żeby nie powiedzieć pragniesz, spotkać się z grupką swoich najbliższych przyjaciół i wyskoczyć sobie nad jeziorko...
- Ty, co ty tak dziwnie mówisz?
- Jak to dziwnie??!!?
- No... pragniesz... grupką przyjaciół... nigdy tak nie mówisz.
- Zawsze tak mówię.
- Właśnie nigdy... zawsze to mówisz tak: Fajnie by było skoczyć sobie z paroma przyjaciółmi nad jeziorko i pożeglować tak w najbliższym gronie...
- Co?!?!! Nigdy tak nie mówię??!?!
- Ty- nie za dużo tych znaków zapytania i wykrzykników?
- Co?!!?!
-No popatrz w górę...
- Gdzie?
- Nie tam idioto! W górę tekstu... Ja używam tylko po jednym a ty se kurde po pięć jedziesz! Się opanuj człowieku, przecież to jest liczone!
- Sorry
- No, ale to nie znaczy znowu że masz w ogóle nie używać, trochę możesz... w każdym razie ty nigdy nie mówisz: masz akurat ochotę wyjechać sobie bez żadnej najmniejszej okazji na żaglówkę z kilkoma swoimi przyjaciółmi... i jeszcze to: nad jeziorko... Ty zawsze mówisz mniej więcej coś takiego: Niezły by był czadzik człowieku odpalić brykę... a nie, sorry, tak mówi Jayman... ty mówisz coś w stylu: Fajnie by było skoczyć sobie z paroma przyjaciółmi nad jeziorko i pożeglować tak w najbliższym gronie...
- To ty tak mówisz!
- A no tak, sorry...

Świder