Różności


Sezon ogórkowy w ochronie przyrody.

Drodzy Czytelnicy ponizszy tekst miał ukazać się w poprzednim numerze „biuletynu”, niestety przez moją nieuwagę nie ukazał się, Czytelników i Autorkę przepraszam. G.
Sezon ogórkowy niezawodnie sprzyja niszczeniu przyrody. Otóż w lipcu po powrocie z Bułgarii jeden z dziennikarzy zapytał mnie jak my, ekolodzy zauważamy problem obojętności na sprawy ochrony przyrody w trakcie trwania wakacji. A, Zauważamy, zauważamy. Wyrzucanie zwierząt podczas wakacji stało się dla nas, ludzi zjawiskiem tak oczywistym, że w nikim prawie już to nie budzi moralnego sprzeciwu. Poza kilkoma osobami oczywiście, pracującymi w schroniskach dla bezdomnych zwierząt, które każdego roku niestety bezskutecznie, nawołują do ludzi o bezterminową miłość do psa czy kota. Także sezon ogórkowy wykorzystał ulubiony przeze mnie "wykwalifikowany" minister. Mowa jest oczywiście o Antonim Tokarczuku, który postanowił wydać nakaz wystrzelania 300 (słownie trzystu) kormoranów, bo wyjadają hodowcom ryby ze stawów. No proszę pana, jeśli tak będziemy rozwiązywać problemy związane z czynną ochroną przyrody, to wkrótce niewiele nam z niej zostanie. Przypomnę tylko, że kormoran jest gatunkiem znajdującym się w Czerwonej Księdze Zwierząt, znaczy to, że są one zagrożone całkowitym wyginięciem. Tak to już bywa, że pod wpływem jakiegoś przyjaznego przyrodzie lobbingu zaczyna się chronić dany gatunek. Ale na okres krótki, bo kiedy populacja zaczyna odżywać pojawia się decyzja o eksterminacji, która ponownie doprowadzi gatunek do "normalnej liczebności" czyli dramatycznie zagrożonej wyginięciem. Wiadomo, że podczas wakacji decyzja ta przejdzie niezauważona, bo i ekolodzy muszą kiedyś wypocząć. Niedługo zbliża się też akcja Sprzątania Świata, bo wiadomo, że po wakacjach podczas których, każdy jest bardziej rozluźniony góra nielegalnych wysypisk, jak co roku, urośnie do niewyobrażalnych rozmiarów i ktoś to musi posprzątać. Nie ma co się łudzić co do przypadkowej zbieżności tych dwóch zjawisk.
Na koniec mogę tylko dodać, że tak szczerze z ręką na sercu mówiąc to permanentne niszczenie dzikiej przyrody trwa w ciągu całego roku, niestety.

Monika Gorzelańska



List do Pana Dyrektora

Sz. P. Dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego
We wrześniu bieżącego roku członkowie naszego stowarzyszenia przebywali na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. W trakcie swojego pobytu zastali niepokojącą sytuację przyrody w parku narodowym, którego celem jest jej ochrona. Na obszarze parku, gdzie 30% to teren ścisłej ochrony, trudno zaobserwować martwe drzewa a naturalna odnowa drzewostanu i podszytu bywa zastępowana nasadzeniami. W granicach parku widać ponadto ślady nielegalnie przeprowadzanych wycinek, przeprowadzanych z użyciem sprzętu ciężkiego (traktorów). Z wywiadu przeprowadzonego wśród miejscowej ludności dowiedzieliśmy się, iż są to kradzieże. Bardzo zaniepokoił nas również duży hałas towarzyszący świętom kościelnym na terenie Klasztoru Świętego Krzyża na Łysej Górze (sprzedaż i wystrzeliwanie petard, zewnętrzne nagłośnienie). Zastanawia nas także duży ruch samochodowy na drodze do klasztoru. Rozmawiając o powyższej sytuacji z leśnikami pracującymi w parku, otrzymaliśmy odpowiedzi niechętne i wymijające. Dziwnym wydaje się również fakt silnego ruchu rowerowego na szlakach jak i poza nimi. Problem ten dotyczy głównie rowerów górskich, przyczyniających się do erozji gleby oraz niszczenia dolnych warstw roślinności.
Zwracamy się więc z prośbą o wyjaśnienie opisanego stanu.

Z poważaniem
ODE "Źródła" - Klub Dzikiej Przyrody
Konrad Mikołaj Malec, Beata Kaczmarek
Łódź, 11 października 2000 r.