Różności


Głos w dyskusji

Sprawa o której chcę napisać wydaje mi się wykraczać poza Źródła. Chodzi o kwestię składki. Uchwalenie tak niskich składek jest demoralizujące nie tylko dla aktywistów w Łodzi, ale dla reszty działaczy w całej Polsce (co mnie już bardzo obchodzi). Jest demoralizujące, bo jest to wysłanie sygnału w podświadomość każdego działacza, iż organizacja ekologiczna jest po to, aby coś od niej brać, a nie dawać. Z tego też powodu ekologia wygląda dzisiaj tak jak wygląda. Jakiś czas temu Janusz Korbel pisał w ZB, iż niektórzy przychodzą do organizacji po to, aby np. wziąć sobie gratis papier kserograficzny. Właśnie tego typu działacze zostali wcześniej zdemoralizowani: po prostu sądzili, że to organizacja musi zrobić coś dla nich, a nie oni dla organizacji. Podsumowując, takie zabiegi podtrzymują tego typu świadomość i demoralizują potencjalnych przyszłych działaczy (również tych na Śląsku). Skoro ktoś nie chce przeznaczyć złotówki na działalność, to znaczy, że się z nią nie identyfikuje (a nie że nie ma 1 zł). Obniżenie składek nie przyciągnie nowych działaczy z prawdziwego zdarzenia (jakiś czas temu to samo przerabialiśmy w Mysłowicach). A z pewnością zaniży poziom i utrwali demoralizację. (Np. w zachodnich organizacjach w ogóle nie istnieje pojęcie członka, który nie płaci składki. Są members lub supporters - i zawsze się to wiąże z płaceniem składki (choćby po to, aby opłacić swoje własne materiały, które otrzymujemy). My w Mysłowicach płacimy:
1. W "TOZ" - 1 zł miesięcznie (wszyscy są bezrobotni! i w ciężkiej sytuacji finansowej).
2. W "OK!" - 20 zł na kwartał (a uważam, że to i tak mało, zupełne minimum).
3. W katowickim "Głos dla zwierząt" - 20 zł na miesiąc (najbardziej liczne stowarzyszenie na Śląsku).
To tylko takie moje luźne refleksje i głos w dyskusji...

Pozdrawiam!
Robert Surma
OK! campaigner



Rolnik bimbrownik

Ciekawe rewelacje na temat polskiego rolnictwa można dowiedzieć się czytając "Wieści z Głowna i Strykowa" z dn. 25 listopada 1999 r. w artykule pt. "Unia nie musi być zagrożeniem dla małych gospodarstw". Oto one:
Na pytanie, czy gospodarstwa małe, 5-10 ha, których wciąż jest najwięcej na naszym terenie, mają szansę na przetrwanie i rozwój w strukturach Unii, prof. Małgorzata Duczkowska-Piasecka (doradca prezydenta) odpowiada Zdecydowanie tak, przy umiejętnym skorzystaniu z oferty związanej z programem odnowy wsi. Rolnicy zajmujący się np. produkcją jabłek na małych areałach mogą np. założyć muzeum związane z historią produkcji jabłka, mogą opracować ofertę zakupu owoców w skrzynkach dla ludności, która przyjedzie tam z miasta, czy zająć się produkcją spirytusu z jabłek i stworzyć bardzo atrakcyjną ofertę różnego rodzaju napitków, które w zachęcających opakowaniach byłyby oferowane klientom.
Brawa dla Pani profesor, w końcu wiemy jaką rolę wyznacza w strukturach UE małym gospodarstwom rolnym Ministerstwo Rolnictwa. Wyrób spirytusu podoba nam się najbardziej (choć założenie muzeum również), bo nawiązuje do długiej i barwnej tradycji polskiej wsi, łamania monopolu państwowego na ten trunek, poprzez produkcję prohibicyjnego samogonu. Być może następnym wyzwaniem dla polskiego rolnika, powinna być uprawa marihuany, której bo jest bardzo dochodowa i cieszy się dużym wzięciem w Zjednoczonej Europie.

Ptasiek

Świadomy seks

W połowie października demografowie ogłosili, że liczba ludzi na Ziemi przekroczyła 6 miliardów. Choć narodziny nowego życia są zawsze wspaniałą chwilą i radością, to warto się również zastanowić, w jakich warunkach przyjdzie żyć nam i naszym młodszym siostrom i braciom. Są to już dobrze znane fakty, że 20% ludzi zużywa 80% zasobów Ziemi a pozostałe 4 miliardy ludzi żyje bardzo skromnie lub wręcz w nędzy. Każdego dnia umiera 40 tys. dzieci z niedożywienia i ubóstwa. Dobrze więc zadecydować już teraz jaki model rodziny warto przyjąć dla siebie. Czy będzie to wpadka", czy świadomy wybór np. adopcja dzieci pozbawionych z różnych przyczyn rodziców. Nad tym wszystkim trzeba zastanowić się już dziś.
Jak przybywa ludzi na Ziemi:
· W chwili narodzin Chrystusa na Ziemi mieszkało 170 mil. ludzi
· W roku chrztu Polski było nas już 260 mln.
· Gdy Kolumb odkrywał Amerykę było nas 425 mln.
· W roku 1900 Ziemię zamieszkiwało 1,64 mld. ludzi
· W roku 1927 (po 27 latach) - 2 mld.
· W roku 1960 (po 33 latach) - 3 mld.
· W roku 1974 (po 14 latach) - 4 mld.
· W roku 1987 (po 13 latach) - 5 mld.
· W roku 1999 (po 12 latach) - 6 mld.
· W roku 2025 będzie nas około 8,5 mld.
Dane pochodzą z książki "W obronie Ziemi" J. Korbela i M. Lelek.

Ptasiek


Złota Muszla

Taką nazwę nosi anty prestiżowa nagroda za największą bzdurę roku, przyznawana co rocznie przez łódzką "Gazetę Wyborczą". Choć nazwa nagrody pochodzi od pewnej, dobrze znanej części sedesu i nie ma nic wspólnego z morzem, to jednak nie jest tak do końca, bowiem wśród tegorocznych pretendentów do tego tytułu znalazł się Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z Łodzi za pomysł zorganizowania tygodniowego wyjazdu szkoleniowego na Cypr. Zaproszono na nie członków własnej Rady Nadzorczej oraz co znakomitszych urzędników samorządowych. Wyjazd odbył się pod hasłem poznawania problemów innych regionów, które także ubiegają o udział we Wspólnej Europie. Jednym z takich żywotnych problemów z którymi zapoznawali się uczestnicy z Łodzi było odsalanie wody morskiej. Dlatego też duża część szkolenia odbyła się na plaży, podczas kąpieli w morzu oraz w czterogwiazdkowym hotelu. Z pewnością musiało to być bardzo udane szkolenie, dlatego jego uczestnikom życzymy zdobycie tego dziennikarskiego lauru.

Ptasiek