Kampania "Egzotyczni Więźniowie"

Więcej informacji o kampanii znajdziesz tutaj



(nie) rozpoczął się proces

12 stycznia w Sądzie Rejonowym rozpoczął się wreszcie proces siedmiu handlarzy zwierząt zatrzymanych w lutym zeszłego roku podczas akcji "Źródeł" na giełdzie zoologicznej. W dotychczasowych "biuletynach" zawsze podawaliśmy najświeższe informacje z prowadzonej przez nas kampanii "Egzotyczni więźniowie". Niestety, na razie brak jest pomyślnych wieści. Proces tak naprawdę wcale się nie rozpoczął, gdyż nie stawiło się dwóch oskarżonych, dlatego sąd rozprawę odroczył do 2 lutego. Ponieważ w tym terminie na pewno nie stawi się znowu któryś oskarżony, potem zachoruje obrońca, potem prokurator, potem jeszcze coś ciekawego się zdarzy, potem sąd wyda wyrok od którego będą odwołania, wydaje mi się, że cała sprawa w tym tysiącleciu (które, przypomnę, kończy się 31 grudnia 2000 r.) się nie zakończy.
Obrońca oskarżonych ssący bez przerwy oprawkę okularów (co według Freuda jest ponoć dowodem nieudanego życia seksualnego) postawił wniosek o umorzenie sprawy. Według niego handlarze nie złamali zakazu sprzedaży chronionych zwierząt bez zezwolenia, jako że takie zezwolenia nie są jeszcze wydawane na skutek braku rozporządzenia Ministra Środowiska. Oczywiście obrońca, jako wykształcony prawnik sam zapewne zdaje sobie sprawę z bezsensu takiego rozumowania, natomiast biorąc pieniądze (chyba niemałe) za obronę oskarżonych musi ich bronić nawet za cenę własnej śmieszności. Otóż według wszelkich komentarzy do ustawy o ochronie zwierząt oraz według opinii zaprzyjaźnionych prawników z Wrocławia i Warszawy, jak najbardziej obowiązuje (od października 1997 roku, czyli od wejścia w życie ustawy) zakaz handlu chronionymi zwierzętami. Wszyscy, którzy chcieliby takimi zwierzątkami pohandlować, muszą cierpliwie czekać, aż Ministerstwo Środowiska stosowne zezwolenia wydawać zacznie im szybciej to zrobi, tym lepiej dla handlarzy, natomiast do tego czasu mogą oni co najwyżej bezsilnie gryźć palce i pisać kolejne petycje do ministra. Oczywiście mogą też z chęci zysku podjąć handel bez zezwolenia, ale muszą się liczyć, że sprawa skończy się w sądzie co się właśnie w tej sprawie stało.
Nie wiem czy takie właśnie były intencje posłów uchwalających ustawę o ochronie zwierząt, natomiast taką właśnie nolens volens uchwalili, więc do takich muszą się stosować obywatele, sądy i organy ścigania. W tej sprawie nie ma dyskusji, dopóki ewentualnie ustawa nie zostanie znowelizowana albo np. zaskarżona przez kogoś do Trybunału Konstytucyjnego. Przypominam, że trzy lata temu w trakcie prac nad nową ustawą ja wytykałem jej liczne błędy i niejasności ten głos krytyki ginął jednak w powszechnym peanie zachwytu nad faktem, iż ustawa rozpoczyna się od zdania zwierzę nie jest rzeczą".
Jednak akurat przepis o zakazie handlu chronionymi zwierzętami jest z punktu widzenia ochrony zwierząt jak najbardziej słuszny, faktycznie brakuje jednak do niego przepisów wykonawczych. Oczywiście nie zwalnia to nikogo z obowiązku przestrzegania prawa. Brak możliwości uzyskania zezwolenia może być jedynie w pewnym sensie okolicznością łagodzącą. Nic nie usprawiedliwia natomiast warunków, w jakich zwierzęta były przechowywane i sposobu ich traktowania przez oskarżonych połowa zwierząt nie przeżyła nawet pod fachową weterynaryjną opieką w łódzkim ogrodzie zoologicznym.
Nie wiadomo do czyjego zdania przychyli się 2 lutego sąd. Pani sędzia ani ławnicy nie muszą być przecież fachowcami od ochrony zwierząt, więc być może to sowicie opłacany obrońca przekona do swoich racji skład sędziowski, a nie prokurator który dostał tę sprawę w zastępstwie po chorej koleżance. Warto jednak zastanowić się nad konsekwencjami ewentualnej decyzji o umorzeniu sprawy w takim wypadku odebrane handlarzom w zeszłym roku zwierzęta powinny zostać im zwrócone!!! Co więcej, mogliby oni domagać się od urzędu prokuratorskiego (który wydał decyzję o zatrzymaniu zwierząt) kilkudziesięciu tysięcy złotych odszkodowania za zwierzęta, których ogród zoologiczny zwrócić nie jest w stanie, gdyż dawno hasają one z aniołkami po Polach Elizejskich! Czy nie byłyby to kpiny z wymiaru sprawiedliwości? Ciekawe co zrobi ze zwróconymi mu setkami żółwi pan K. z Warszawy wciąż trwa zima, więc może znanym sobie sposobem znów będzie dostarczał tym zwierzętom potrzebnego im ciepła trzymając je przez kilkanaście sekund nad płomieniem gazowego palnika, jak to czynił w zeszłym roku handlując na giełdzie? A może to jednak ogród zoologiczny powinien wystawić znanemu hodowcy panu Witoldowi P. rachunek za wyleczenie jego pochodzących z ponoć profesjonalnej hodowli legwanów ze zgnilizny pyska? Wszystko zależy od decyzji sądu, mam jednak nadzieje, że to sprawiedliwość zatryumfuje.
My znowu będziemy domagać się dla zwierząt godziwego traktowania stojąc pod gmachem sądu z transparentem. Sądy w Polsce są niezawisłe i nie mamy możliwości wywierania jakiegokolwiek wpływu na decyzje sędziów. Mamy jednak możliwość apelowania do opinii publicznej nie kupujcie już dziecku żółwia, papużki czy egzotycznej jaszczurki. Jeśli dziecko chciałoby się zaopiekować zwierzakiem, przygarnijcie pieska ze schroniska. Nie płaćcie handlarzom i przemytnikom za dręczenie zwierząt!

Xpert


Uwaga! Uwaga!

Wszystkich, którym los zwierząt leży na sercu zapraszamy 2 lutego o godz. 10:30 przed gmach Sądu Rejonowego w Łodzi przy ul. Piłsudskiego 143 (za zakładami 1 maja")
Przebierzcie się za egzotyczne zwierzątko!
Informacje o prowadzonej przez "Źródła" kampanii "Egzotyczni więźniowie" zawsze dostępne są w Internecie pod adresem http://www.most.org.pl/zrodla/kampanie/cites.htm

Doborowe Towarzystwo Profesjonalistów

Nigdy nie kryłem się, iż "profesjonalistą" nie jestem, to znaczy nie jestem profesorem doktorem habilitowanym sozologii, nie przeszkadzało mi to jednak do tej pory w działaniach w tzw. "ruchu ekologicznym" (czy może raczej ruchu zielonych"). Okazuje się jednak, że nie ważne kim się jest, ważne z kim się przestaje. A kto z kim przestaje…
Dopiero niedawno wpadł w moje ręce 6. numer "Wielkopolskiego Biuletynu Ekologicznego" wydawanego przez poznańskie RCEE. W tymże numerze uwagę moją zwrócił artykuł "Centrum Monitorowania CITES" w którym to artykule szacowne grono organizacji ekologicznych (może raczej "egzotycznych" brzmi podobnie ale znaczy co innego) w składzie:

pod przewodnictwem pana dra Jana Śmiełowskiego stwierdza iż: (pisownia oryginalna) "kompania Egzotyczni Więźniowie prowadzona [jest] wysoce nieprofesjonalnie przez Ośrodek Działań Edukacyjnych "Źródło" w Łodzi". Dlaczegóż to nasza wesoła kompania prowadzi nieprofesjonalną kampanię? Otóż dlatego, że "wszystkie próby ograniczenia utrzymywania zagrożonych gatunków w hodowlach [...] są precedensem" tako rzecze dr Śmiełowski. "Prywatni hodowcy są i powinni być partnerami dla pozyskania zwierząt dla ogrodów zoologicznych" czytamy dalej w tym szokującym dla kogoś związanego z ruchem ekologicznym tekście. Zakazy przewożenia przez granice zwierząt bez zezwolenia, ich hodowli i sprzedaży (są to wymogi Konwencji Waszyngtońskiej!) "są szkodliwe dla samych zwierząt z racji pozbawiania ich puli genetycznej oraz ograniczenia bioróżnorodności".
Zapraszam więc wszystkie wyżej wymienione organizacje (sam nie wiem czy jest ich sześć, siedem czy osiem? bo może też Ośrodek Działań Ekologicznych "Źródła" i Ośrodek Działań Edukacyjnych "Źródło" to dwie różne organizacje?) na łódzką giełdę zoologiczną, gdzie naocznie będą mogły przekonać się jak wygląda ratowanie puli genetycznej, współpraca hodowców z ogrodami zoologicznymi oraz nabywanie zwierząt przez osoby prywatne. Zapraszam do tego cudownego miejsca, gdzie na porządku dziennym jest wyrzucanie żółwi z popękanymi pancerzami do śmieci, bicie rekordów Guinessa w kategorii "ile papużek można upchać do jednej klatki", gdzie każdy chętny może kupić sobie za 15 złotych chronionego żółwia stepowego, a za jedyne 50 złotych jadowitego skorpiona albo węża. Przybywajcie na giełdę, gdzie życie zwierząt mierzone jest na kilogramy. Giełda ta prowadzona jest prawdziwie profesjonalnie, w przeciwieństwie do naszej kampanii.
Profesjonalną organizacją jest też zapewne trójmiejskie Towarzystwo Popularyzacji Fauny Egzotycznej, którego założyciel został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za prowadzenie obwoźnych menażerii z udziałem zwierząt jadowitych. Czyż to nie ironia, iż pod oświadczeniem w sprawie ochrony zwierząt podpisuje się człowiek skazany za łamanie ustawy o ochronie zwierząt?
Za kilka dni rozpocznie się przed łódzkim sądem proces kilku handlarzy z łódzkiej giełdy. Mam nadzieję, że Wysoki Sąd nie uzna trzymania żółwi w pudle w dziesięciu warstwach (te na spodzie zostały zgniecione ciężarem pozostałych) w temperaturze 4°C, opalanych nad gazowym palnikiem za "rozszerzanie puli genetycznej". Czy chore na zgniliznę pyska warany to też jedynie efekt braku spójności "ustawy o ochronie zwierząt"? Kary wymierzone przez sąd powinny być na tyle wysokie, żeby odstraszyć nie tylko handlarzy z giełdy, ale również Szacowne Organizacje Ekologiczne przed szafowaniem zwierzęcym życiem w imię "równości wobec prawa wszystkich podmiotów".
Na koniec specjalnie dla pana dra Śmiełowskiego zacytuję za "Słownikiem języka polskiego" odmianę rzeczownika "źródło" w liczbie mnogiej:
M: żródła
D: źródeł
C: źródłom
B: źródła
N: żródłami
Ms: źródłach
W: źródła!

Krzysztof A. Wychowałek

Mógłbym się jeszcze co prawda podpisać jako np. Ośrodek Edukacji i Kultury Ekologicznej, Grupa Praw Zwierząt "Psubraty", Stowarzyszenie Zwykłe na rzecz Zakazu Hodowli Zwierząt Egzotycznych, Kwartalnik Praw Zwierząt "Psubraty" oraz np. Polska Zielona Sieć Ośrodek w Łodzi, jednak w przeciwieństwie do Kolegów z Poznania nie uważam, że w tym akurat przypadku ilość przechodzi w jakość.