egzotyczni więźniowie

Na całym świecie każdego roku w wyniku działalności człowieka bezpowrotnie giną tysiące gatunków zwierząt i roślin. Ważnym czynnikiem powodującym zagrożenie dla rzadkich gatunków jest niekontrolowany handel. Zwierzęta są albo zabijane dla cennych części ich ciała albo chwytane i przewożone do dalekich krajów ku uciesze kolekcjonerów. Taki los spotyka przede wszystkim egzotyczne ryby, kolorowe ptaki, gady i płazy. Nie wszystkie gatunki rozmnażają się w niewoli, dlatego aby zaspokoić wymagania konsumentów odławia się coraz to nowe osobniki. Przewożone w fatalnych warunkach giną masowo. Te które ocaleją, do końca swoich dni skazane są na więzienie w klatce czy akwarium.
W celu ograniczenia handlu zwierzętami zagrożonymi wyginięciem większość krajów (w tym Polska) podpisało tzw. Konwencję Waszyngtońską, która nakłada liczne ograniczenia na przewożenie zwierząt przez granice. W Polsce dodatkowo obowiązuje zakaz posiadania bez specjalnego zezwolenia zwierząt chronionych na mocy międzynarodowych przepisów, w tym: żółwi stepowych, legwanów, waranów, kameleonów, wielu gatunków węży, papug, egzotycznych rybek. Większość tych zwierząt będących w obrocie pochodzi z przemytu! Nasz chłodny klimat nie jest dla nich odpowiedni, dlatego często chorują i umierają. Na ich miejsce odławiane i przemycane są kolejne zwierzęta, gdyż ludziom wciąż wydaje się, że żywa papużka czy żółwik są doskonałym prezentem dla dziecka. Tymczasem takie podarunki okupione są śmiercią i cierpieniem przemycanych zwierząt.
ODE "Źródła" prowadzi kampanię "Egzotyczni więźniowie" celem której jest uświadomienie społeczeństwu etycznych i ekologicznych aspektów posiadania w domu egzotycznych zwierząt, a w konsekwencji ograniczenie nielegalnego handlu zwierzętami chronionymi. W ramach kampanii dokonywane są wspólne z policją kontrole łódzkiej giełdy zoologicznej. Zapraszamy do współpracy wszystkich zainteresowanych problemem ochrony zwierząt na cotygodniowe spotkania grupy "Psubraty", w czwartki o godz. 17.00 w siedzibie stowarzyszenia.
W ramach prowadzonego przez nas pod nadzorem Kuratorium Oświaty, ośrodka edukacji ekologicznej, zorganizowaliśmy konkurs plastyczny dla dzieci i młodzieży pt. "Egzotyczni więźniowie". Uczestnicy mieli dowolną techniką przedstawić cierpienia egzotycznych zwierząt sprowadzanych nielegalnie, w fatalnych warunkach, do naszego kraju. Na konkurs nadesłano około 250 prac z 28 łódzkich szkół. Jury wybrało 14 z nich, nagrodzono 4, wyróżniono 10. Prace wykonane ciekawymi technikami charakteryzują się dużą pomysłowością, wrażliwością i doskonałym warsztatem.
Zapraszamy na otwarcie wystawy połączone z rozdaniem nagród dla wyróżnionych uczestników konkursu. Uroczystość rozpocznie się 24 maja o godz. 14.00. O godz. 14.45 przewidziana jest konferencja prasowa dotycząca problemu nielegalnego handlu zwierzętami chronionymi.

brak jasnych przepisów
Konwencja Waszyngtońska, która obowiązuje w Polsce od 1991 roku jest martwa bez przepisów wykonawczych. Przez sześć lat, mimo iż Polska ratyfikowała Konwencję, można było w naszym kraju praktycznie bezkarnie łamać jej postanowienia. Dopiero obowiązująca od października 1997 roku ustawa o ochronie zwierząt wypełniła lukę w przepisach dotyczących ochrony zagrożonych gatunków zwierząt (pamiętać należy, że Konwencja dotyczy również roślin). Art. 26 ust. 1 ustawy mówi: "zabrania się przetrzymywania, obrotu oraz przewożenia przez granicę państwa, bez wymaganego zezwolenia, zwierząt, ich części i produktów pochodnych, podlegających ograniczeniom na podstawie umów międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest stroną". Kto narusza ten zakaz, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. W razie skazania za takie przestępstwo, sąd może też orzec przepadek zwierząt lub odesłanie ich do kraju pochodzenia na koszt skazanego.
Jeśli jednak przyjrzeć się dokładniej art. 26, widzimy, że teoretycznie nawet posiadaczka torebki zrobionej z krokodylej skóry popełnia przestępstwo, nie mówiąc o rzeszach ludzi trzymających w domu kupione w dobrej wierze żółwie czy papużki. Przepis uderza więc nie tylko w handlarzy i przemytników, ale również w statystycznego Kowalskiego. O ile jednak można domniemywać, że dochodzenie przeciwko posiadaczowi jednego żółwia stepowego byłoby umorzone ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu, o tyle kolejna nieuregulowana sprawa budzi słuszne kontrowersje. Otóż ustawa o ochronie zwierząt nie wspomina nawet słowem o zwierzętach przywiezionych do Polski przed rokiem 1991 (art. 26 zabrania samego posiadania chronionego zwierzęcia!), jak również zwierząt, które urodziły się w już w Polsce, w niewoli. Każdy hodowca papug czy węży popełnia więc poważne przestępstwo.
Mimo nienajszczęśliwszego zapisu, trzeba jednak zrozumieć intencje ustawodawcy w tej kwestii. Nie może być bowiem tak - a tego domagają się hodowcy i handlarze - żeby prowadzenie hodowli zwierząt niejako automatycznie nadawało przywileje nieograniczonego importu chronionych zwierząt do Polski. Wydawanie zezwoleń CITES "od ręki" wypacza całkowicie ideę ograniczenia handlu chronionymi gatunkami. Również obecna sytuacja, gdy zezwolenie takie uzyskać jest niezwykle trudno i wymaga to dopełnienia długich i skomplikowanych formalności nie usprawiedliwia przemytu i jawnego łamania prawa.
Oczywiście przepisy powinny być zmienione. Konieczne jest uregulowanie statusu zwierząt urodzonych w niewoli i zwierząt "przedkonwencyjnych". Jednak handlarze i hodowcy zamiast prowadzenia skutecznego lobbingu wolą łamać prawo i współpracować ze środowiskami przestępczymi. Domagając się swoich praw posuwają się zbyt daleko w żądaniach zniesienia ograniczeń nałożonych na obrót zwierzętami zagrożonymi wyginięciem.
Należy pamiętać, że celem Konwencji Waszyngtońskiej była ochrona zwierząt i roślin zagrożonych wyginięciem, a nie ochrona hodowców takich zwierząt. Tego typu hobby, choć bezpośrednio nie powoduje zwiększenia zagrożenia dla chronionych zwierząt, również będzie musiało w przyszłości zostać ograniczone. Naiwnością jest bowiem sądzić, że to detaliczni odbiorcy kreują aż tak duży popyt na egzotyczne zwierzęta, że przemycane są one na dużą skalę. Przemytnicy blisko współpracują z hodowcami, którzy pod przykrywką legalnej hodowli często sprowadzają z dalekich krajów kolejne "okazy" do swojej kolekcji, za nic mając zagrożenie ekologiczne, jakie powodują. Dlatego nasze działania, m.in. kontrola giełdy zoologicznej, napotykają na silny sprzeciw środowisk hodowców. Te środowiska są żywo zainteresowane utrzymaniem obecnego status quo, bowiem zawsze niejasne przepisy mogą interpretować na swoją korzyść. Gigantyczne zyski jakie czerpią przemytnicy ze swojego procederu są o wiele lepszym lobby niż argumenty organizacji ekologicznych.
Dlatego też rozporządzenie Ministra Ochrony Środowiska dotyczące zasad wydawania zezwoleń na obrót chronionymi zwierzętami, na którego wydanie czekamy już prawie dwa lata, nie może być pisane pod dyktando hodowców. W tym przypadku na pierwszym miejscu powinno się stawiać dobro zwierząt.
Xpert