relacje i zaproszenia

przesilenie
W poniedziałek, 21 grudnia było w "Źródłach" spotkanie związane z przesileniem zimowym. Jakby ktoś nie wiedział, jesień oddawała swój świat, oczywiście ten z klimatu umiarkowanego, zimie. I żeby tradycji, co prawda krótkiej, bo od czerwca tego roku, stało się zadość, zrobiliśmy spotkanie. Tym razem w Ośrodku, bo na dworze było zimno (jak to zwykle bywa zimą). Kobiety zdecydowały nie robić żadnych rytuałów, bo przyznały, iż do dwóch poprzednich bardzo się zmuszały. Zresztą w gronie mężczyzn nie było lepiej. Na spotkanie przyszło tylko trzech, tak więc znieśliśmy z podestu nasz obowiązek. Uff. I bez tych powinności spotkanie było przyjemne. Nie naciągane. Przyszło dużo osób. Kilka nowych twarzy. Żeby tylko zostały na dłużej... Ptasiek (Darek Matusiak - prezes) oczywiście zagaił jako gospodarz spotkania. Asia, (Joanna Matusiak - kierowniczka Klubu Młodzieżowego) jako jego towarzyszka życiowa, siedząc po jego prawicy, jako druga zaczynała swą historię. I jak to Asia, tylko się przedstawiła nie zdradzając nam nic ze swojego życiorysu na temat przemijania i śmierci, bo też ten był głównym meritum spotkania. Miska z mlekiem sojowym mająca symbolizować mleko matki zrobiła koło.
Później zgodnie ze starym indiańskim zwyczajem oczyściliśmy się piórkiem i dymem z szałwi. Pachniało bardzo interesująco... Smalec (Konrad Malec) opowiedział nam starą indiańską historię ciągle upewniając się czy chcemy go jeszcze słuchać. Beata (jego dziewczyna) przygotowała garnek i kartki, na których napisaliśmy wszystko (no może prawie, bo na wszystko potrzeba by było znacznie więcej papieru) czego chcieliśmy się pozbyć, co chcieliśmy złego z siebie wyrzucić i te nasze tajemnice (notabene niezły byłby z tego "biuletyn plotkarski") zniknęły na zawsze w płomieniach ognia.
Potem rzuciliśmy się na jedzenie, Ptasiek przyniósł tort urodzinowy, wszyscy pałaszowaliśmy go i wiele innych przysmaków, jak pałaszują opętani przez zdradliwego bożka łakomstwa. Czubaty (Paweł Czuba) grał na bębnach do późnej nocy.
Spotkania takie są moim skromnym zdaniem potrzebne. Trochę ujawniamy w nich siebie. Swoje prywatne historie. Odrobinę bardziej się poznajemy. I jest się z czego pośmiać.
M.A.G.


wigilia
Dzień później, 22 grudnia była Wigilia w "Źródłach". Jak dzień wcześniej, tak i teraz, na początku każdy przedstawił się i na głos starał się podsumować mijający rok. Potem nastąpił czas składania życzeń, dzielenia się chlebem (czytaj: czas podlizywania i łagodzenia waśni, jeśli takowe istniały). Tak rozbudził nas ten chleb, że zaczęliśmy jeść to, co było na naszym źródlanym stole wigilijnym. Krzysiu (Krzysztof Wychowałek) przyniósł (przywiózł) cudownie smakowitą zupę grzybową. Kiedy już prawie wszystko zmietliśmy nastąpił kolejny przyjemny etap tej imprezki opierającej się na tradycji - PREZENTY!!! W tym roku Świętym Mikołajem był Jacuś (Jacek Jędrzejczak). Trochę za chudy (ekologiczny...) z kijem od miotły zamiast laski, ale mimo wszystko bardzo autentyczny i bardzo kochany. Wszystkich obdarował suto - znany jest mi tylko jeden przypadek niezadowolenia.
I do siego roku.
M.A.G.


wyzwolenie zwierząt
W piątek, 18 grudnia 1998 r. odwiedził "Źródła" klasyk ruchu praw zwierząt, autor kultowej dla wszystkich obrońców zwierząt książki "Animal Liberation" - profesor Peter Singer z Australii. To on w latach 70-tych stworzył podwaliny ideowe dla dzisiejszego ruchu praw zwierząt. To on ukuł zwroty "wyzwolenie zwierząt" (tak więc bez niego nie byłoby Frontu Wyzwolenia Zwierząt czyli ALFu) i "gatunkowizm" (tłumaczony czasem jako "szowinizm gatunkowy"). To, że profesor odwiedził "Źródła" było dla nas naprawdę ogromnym wyróżnieniem, byliśmy jedyną organizacją w Polsce, której udało się namówić Singera na wizytę. Oprócz spotkania z członkami "Źródeł" profesor Singer dał jeszcze krótki wykład na Uniwersytecie Warszawskim i na tym jego "oficjalna" wizyta w Polsce się zakończyła (nieoficjalnie bowiem pozwiedzał sobie jeszcze trochę wraz z żoną nasz piękny kraj). Przyjazd Singera związany był z przygotowaniami do polskiego wydania "Animal Liberation" przez PIW - być może już na wiosnę ta znakomita książka będzie do nabycia w księgarniach. W dziesiątym numerze "Psubratów" zamieścimy obszerną relację ze spotkania Singera ze Źródlanami - oczywiście nagrywaliśmy wszystko na dyktafon, a jakże. Muszę wyznać, że spotkanie z człowiekiem, który stworzył system etyczny na którym opieram swoje działania było dla mnie swoistym "orgazmem intelektualnym", myślę, że porównywalnym z odczuciem, jakiego doznałby Góral rozmawiając z Arne Naessem, czy Stefan Niesiołowski z Karolem Wojtyłą. Dla mnie właśnie etyka Singera stanowi moralny drogowskaz do działania (zwłaszcza, że wbrew pozorom nie jest zbytnio "radykalna"), tak jak np. dla Górala i Dominiki (Rafał Górski i Dominika Baryła - członkowie Zarządu "Źródeł" zajmujący się kampanią antyautostradową) stanowi głęboka ekologia (co prawda nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby proponować przyjęcie przez "Źródła" nowej etyki traktowania zwierząt Singera w formie manifestu).
Na zakończenie spotkania profesor Singer z małżonką zostali obdarowani firmowymi koszulkami "Psubratów". Mam nadzieję, że kiedy profesor wróci do Australii, wspomni ciepło o grupie aktywistów z Łodzi walczących
o "wyzwolenie zwierząt".
Xpert



P.S. Książka "Animal Liberation" (w oryginale) dostępna jest w ekoczytelni "Źródeł". Naprawdę warto ją przeczytać, bo wstyd doprawdy jej nie znać. Zachęcam gorąco!!!

giełda zwierząt
Odwiedziłem niedawno z Xpertem największą w Polsce, mieszczącą się niedaleko szpitala Matki Polki giełdę zwierząt, na której zaopatruje się większość właścicieli sklepów zoologicznych z całego kraju. Oto garść "wrażeń":
- Ryby akwariowe pływają w plastikowych workach, po kilkadziesiąt w każdym. Podchodzę do jednego ze sprzedawców i pytam: Jaka jest nazwa tego gatunku? - Po jedenaście złotych sztuka. - pada rutynowa odpowiedź.
- Prawdziwy okres żniw na żółwie stepowe. Trzy tygodnie temu wycieczka Azjatów z Tadżykistanu przywiozła kilka tysięcy żółwi w ogromnych pudłach. Zwierzęta sprzedawały się jak świeże bułeczki. A tamtego wieczoru, gdy my byliśmy na giełdzie, równie ????o żółwi, ale już droższych, bo sprzedawanych przez rodzimych handlarzy. Czy mogę kupić od pana 40 żółwi na rachunek? - pytam podstępnie. Kupić możesz, ale nie na rachunek - odpowiada właściciel patrząc na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- Dwa małe prosiaczki himalajskie odkryłem w ciemnym kącie giełdy. Po chwili przychodzi właściciel i chwali ich dobry charakter. - Rosną tylko do 30 kg i można je trzymać w budzie, jak psa. Odchodząc słyszę ciche chrząknięcia.
- Legwany, gekony, kameleony, warany trzymane w maleńkich klatkach, przyciągają uwagę wielu osób. Czy ten waran urodził się w Polsce? - pytam. One nie rozmnażają się w niewoli - słyszę odpowiedź.
- Dwa koczkodany miniaturowe w małym pudełku obejmują się łapkami. Nad nimi wisi kartka z ceną - 1200 zł / szt. Od sympatycznej starszej pani dowiaduje się, że młode małpki są z importu,
ale cena jest okazyjna, bo nie maja legalnych papierów, za które trzeba by zapłacić dodatkowo 500 $.
- Węże, pająki ptaszniki, skorpiony, żaby wyglądają jak przybysze z innej planety na tle dekoracji ze szkła, plastiku i dymu tytoniowego. Szczególnie jedna przepięknie kolorowa, mała żaba drzewna przykuwa moją uwagę. Już kiedyś widziałem ją na filmie przyrodniczym - mówię do młodego sprzedawcy. Tak to musiał być film o puszczy amazońskiej - odpowiada fachowo sprzedawca.
Niegdyś na targach niewolników lepiej traktowano "towar", bo był on cenny i użyteczny dla handlarzy. Tu żółwie przerzuca się jak ziemniaki, ryby duszą się w plastikowych woreczkach, a kameleony w szklanych słoikach. "Źródła" planują w najbliższym czasie rozpętać "drugą wojnę secesyjną".
Ptasiek


niedźwiedzie jak stare meble
Dwie niedźwiedzice - krzyżówki (czyli mieszańce brunatno-polarne) mieszkające spokojnie od ponad trzydziestu lat w łódzkim zoo, zostały zabite na polecenie nowego dyrektora, pana Topoli. Pan dyrektor motywował swoją decyzję względami "gospodarczymi" (potrzebował pomieszczeń dla innych, młodszych niedźwiedzi, które chciał sprowadzić do swojego ogrodu), oraz "naukowymi" (bo na "sztucznych", jak się wyraził, niedźwiedziach, nikt nie chce już dokonywać żadnych naukowych badań, poza tym ogrody zoologiczne powinny prowadzić ochronę zagrożonych gatunków, a nie takich mieszańców). Mimo iż ustawa o ochronie zwierząt rzeczywiście dopuszcza możliwość uśmiercenia zwierząt z powodów gospodarczych i naukowych, jednak argumentacja pana Topoli wydała nam się mocno naciągana. Gdy sprawą zainteresowały się media, do wyżej wymienionych powodów doszły jeszcze względy "humanitarne", jako że, wedle dyrektora zoo, niedźwiedzice były bardzo chore i stare (na przykład miały katar i kłopoty z wątrobą - cytujemy za dyrektorem Topola). Niestety, nie uda się już tego sprawdzić, ponieważ obie przeniosły się już z pomocą pana Topoli do krainy wiecznej szczęśliwości. Chociaż znaleźliśmy dla misiów nowy dom - w schronisku dla zwierząt cyrkowych pani Magdaleny Szwarc w Korabiewicach - pan Topola wolał zabić powierzone jego opiece zwierzęta, niż oddać "tak niebezpieczne drapieżniki w prywatne ręce" (znów cytujemy wypowiedź pana dyrektora).
Cóż, nie kwestionujemy wiedzy zoologicznej pana Topoli, jednak nawet najlepszy pedagog nie będzie nadawał się do pracy w przedszkolu, jeśli nie będzie lubił dzieci. Podobnie ktoś, kto publicznie szczyci się tym, iż jadł mięso goryla, na bankiecie dla dziennikarzy serwuje pasztet z bizona (z łódzkiego zoo, a jakże), a zwierzęta, o które powinien dbać, traktuje jak niepotrzebne przedmioty - nie nadaje się na stanowisko dyrektora ogrodu zoologicznego. Nie mamy jednak wpływu na dobór kadry kierowniczej łódzkiego zoo, dlatego pozostaje nam jedynie współczuć zamieszkującym tam zwierzętom. Panu dyrektorowi Topoli życzę zaś, żeby po przejściu na emeryturę nie złapał przypadkiem kataru i nie chorował na wątrobę, gdyż dla jego dobra będzie trzeba go uśpić, a zajmowane przez niego mieszkanie przeznaczyć na lepsze cele.
O bulwersującej sprawie niedźwiedzi czytaj też w najnowszym, dziewiątym numerze "Psubratów" (patrz informacja w bieżącym "biuletynie").
Xpert



czy twój bóg ma cztery koła?
2 grudnia 1998 r. odbyła się akcja informacyjno - edukacyjna "czy twój bóg ma cztery koła?" z okazji Międzynarodowych Targów Motoryzacyjnych. Pod Halą Sportową zebrało się 12 osób. Mimo zimna (-4 stopnie) humory dopisały i gardła również. Staliśmy z transparentem, rozdawaliśmy ulotki, dawaliśmy wywiady do mediów, skandowaliśmy hasła. Hasło Słonia "myśl głową a nie rurą" spodobało się nie tylko nam, ale i dziennikarzom. Następnego dnia w "Dzienniku Łódzkim" relacja z naszej akcji ukazuje się pod tym właśnie hasłem.

CZY TWÓJ BÓG MA CZTERY KOŁA?


"...na ołtarzu bożka-samochodu ludzkość poświęciła wartości tradycyjne regulujące życie społeczne"
profesor Herman Knoflacher "Krajobraz bez autostrad"
"w 1935 roku po Ziemi jeździło 30,6 milionów samochodów, w połowie lat siedemdziesiątych ich liczba wzrosła do 260,2 milionów, a dwadzieścia lat później sięgnęła 500 milionów. Końca ekspansji nie widać - szacuje się, że w 2020 roku po świecie będzie jeździło 1,2 miliarda aut. Owa mityczna wolność fundowana nam przez samochód będzie miała dla człowieka wymiar 24-godzinnych korków ulicznych i kilku tysięcy ofiar poległych codziennie na drogach. Nic to, i tak samochód pozostanie naszym bogiem."
Rzeczpospolita, 26.07.98, "Bóg ma cztery koła" Piotr Gajdziński

REKLAMY KŁAMIĄ


Samochody są przyczyną wielu groźnych chorób, wypadków, skażenia środowiska i efektu cieplarnianego.
Samochody nie jeżdżą po pustych szosach wśród pól i lasów.
Samochody to obecnie największy truciciel środowiska, odpowiedzialny także za efekt cieplarniany.
Czy wiesz, że:
nie wystarczy konstruowanie: pojazdów lżejszych o mniejszych oporach powietrza, mniejszych samochodów, wprowadzanie alternatywnych paliw i odnawialnych źródeł energii lecz także trzeba zmienić sposób zagospodarowania przestrzeni, styl życia uzależniony obecnie od samochodów, wykorzystać bardziej energooszczędne środki transportu.
. Zanieczyszczenia powietrza emitowane przez pojazdy samochodowe są największym źródłem skażenia powietrza, pośród wszystkich ludzkich aktywności człowieka, stanowiąc poważne zagrożenie: dla zdrowia ludzkiego, dla zasobów przyrodniczych, dla jakości materiałów.
. W Polsce 33% mieszkańców zagrożonych jest przez niedopuszczalny poziom hałasu, a w niektórych miastach ilość zagrożonych mieszkańców sięga 45 %.
. Co roku w Polsce ginie w wypadkach około 7-8 tysięcy osób a 20 tysięcy zostaje inwalidami.
. Badania japońskie wykazały większą zachorowalność na nowotwory u osób mieszkających w pobliżu ruchliwych skrzyżowań.
. Szwedzcy eksperci twierdzą, że spaliny samochodowe są największym zagrożeniem w miastach w zakresie chorób układu oddechowego i nowotworów.
. Tlenek węgla ulatniający się z rur wydechowych łączy się z hemoglobiną zawartą we krwi i utrudnia jej prawidłowe krążenie co wywołuje choroby serca, centralnego układu krążenia, bóle głowy. Przeciętny Amerykanin spędza trzy i pół roku swego życia w samochodzie z czego rok na czekaniu.
. W Los Angeles przeznaczono na potrzeby infrastruktury komunikacji samochodowej ponad 60% powierzchni i problemy komunikacyjne pozostały nierozwiązane.
. Zapotrzebowanie na powierzchnię przez pasażera samochodu osobowego jest 20-krotnie większe niż pasażera tramwaju.
. Jak wynika z badań RFN na przestrzeni 20 lat podwoiło się stężenie ozonu, co należy wiązać z przyrostem emisji azotu i węglowodorów ze spalin samochodów
. Mimo, że statystycznie wszystkie amerykańskie i zachodnioeuropejskie gospodarstwa domowe dysponują samochodami osobowymi, to jednak w rzeczywistości 25% gospodarstw domowych w USA i 30% w RFN samochodami nie dysponuje. Po prostu bogatsi mają po kilka samochodów.
. Mimo, że w USA jest 82.279 km autostrad i 6 mln km dróg, to 42% ruchu drogowego odbywa się w złych warunkach, a 49% autostrad jest zatłoczonych.
Na podstawie:
. publikacji Polskiego Klubu Ekologicznego : "Ten król jest nagi", Kraków 1995.
. IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change - Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu powołany przez ONZ)
. Lothigius J. "Environmental goals must be achieved - but it won't be easy". Enviro 21. Swedish Environmental Protection Agency. Stockholm, 1996.)
. "Motor vehicle pollution - reduction strategies beyond 2010". OECD. Paris, 1995.

Domagamy się:
Zmiany polskiej polityki transportowej z prosamochodowej na politykę przyjazną ludziom i środowisku.
Powinna ona się opierać na:
1. Promowaniu przez państwo transportu publicznego i rowerowego, jako środka na rozwiązywanie problemów komunikacyjnych w miastach.
2. Zerwaniu z myśleniem według zasady :"im więcej przewozimy, tym lepiej".
3. Zaprzestaniu: promocji samochodu w publicznych mediach, dotowania przemysłu samochodowego (General Motors), finansowania z państwowej kasy prosamochodowych inwestycji.
4. Przyjęciu jako zasady, że tranzyt towarów przez Polskę będzie się odbywał przy użyciu polskich kolei, co streszcza się w formule Tiry na Tory.
5. Dostosowaniu relacji cen poszczególnych środków transportu do kosztów rzeczywistych, to znaczy uwzględniających koszty zewnętrzne (utrata zdrowia, zużycie energii, skażenie gleby, powietrza, wody, hałas, zniszczenie krajobrazu, odszkodowania dla osób, których nieruchomości tracą na wartości w wyniku bliskości tras komunikacyjnych).
6. Kształtowaniu polityki transportowej w oparciu o potrzeby regionów i społeczności lokalnych, a nie według zasad centralnego planowania, w szczególności należy zaprzestać likwidacji lokalnych linii kolejowych.
7. Konsultowaniu polityki transportowej przed, a nie po podjęciu decyzji, jak to ma miejsce w przypadku programu budowy autostrad.
8. Przeznaczaniu środków Ministerstwa Transportu na polepszanie stanu istniejących dróg i budowę obwodnic zamiast budowy prywatnych autostrad dla cudzoziemców.

Towarzystwo Ekologiczne "W OBRONIE ZIEMI"
członek koalicji na rzecz promowania alternatywnych rozwiązań w transporcie
ul. Limanowskiego 138/42, tel.(042) 653-38-16, fax (042) 630-17-49,
goral@woz.most.org.pl

UWAGA! Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do wspólnych działań.
spisał rafał górski


Indianie w "Źródłach"
No, może nie tubylczy Amerykanie, ale filmy o nich. Pierwszy seans odbył się 25 listopada. Pokazywaliśmy wtedy "Lakota women" - film o historii Stanów Zjednoczonych lat 70-tych, a raczej o ówczesnych Indianach. Nie było wielkich bohaterów, którzy w Wietnamie robią rzeź w imię pokoju, miłości i wolności. Byli za to pierwsi Amerykanie żądający zwrotu ich zatraconych ziem, odnajdujący swoją skradziona kulturę i religię. Przeciw nim stał rząd i uzbrojone po zęby siły porządkowe. Indianie przegrywają w walce zbrojnej (???), ale obudzonego ducha nie da się już poskromić.
Projekcja drugiego filmu miała odbyć się 9 grudnia, ale niestety film nie dotarł, więc skończyło się na opowiadaniu o minionych i obecnych dziejach Indian obu Ameryk.
Konrad


Piskorzeniec
Od października 1998 r. "Źródła" zaangażowane są w ochronę rezerwatu torfowiskowego "Piskorzeniec" o powierzchni 409 ha na terenie Przedborskiego Parku Krajobrazowego. Prywatny dzierżawca części rezerwatu p. Zbigniew P. nie przejmuje się przepisami o jego ochronie i realizuje swój "ambitny" plan rozwoju gospodarczego tego miejsca, a w przyszłości stworzenia tam bazy turystyczno - noclegowej. Obecnie stara się zostać właścicielem tego terenu.
W listopadzie interweniowaliśmy w Ministerstwie Ochrony Środowiska, a w grudniu wysłaliśmy pismo do Agencji Własności Rolnej podpisane przez 8 organizacji ekologicznych województwa łódzkiego. Oto jego treść:


Łódź, dn. 21 grudnia 1998 r.

Agencja Własności Rolnej
Skarbu Państwa
Oddział w Rzeszowie

My, niżej podpisani przedstawiciele organizacji ekologicznych regionu łódzkiego zwracamy się do Państwa z postulatem przekazania w zarząd Lasów Państwowych stawów, obecnie dzierżawionych przez osobę prywatną (umowa o dzierżawę z dn. 01.03.95 r. pomiędzy Agencja Własności Rolnej a panem Zbigniewem Plutą) wchodzących w skład rezerwatu Piskorzeniec w województwie łódzkim (daw. piotrkowskie).
Dotychczasowi dzierżawcy terenu łamią zakazy wynikające z zarządzenia o utworzeniu rezerwatu: prowadzą gospodarkę rybacką niezgodna z ustaleniami, corocznie spuszczając wodę w celu odłowu ryb; wypalają trawę i trzciny; bezprawnie wykopali kanał o długości około 300 m. do kanału Rudzkiego. Używają także sprzętu pływającego o napędzie spalinowym oraz polują na niedozwolonym terenie. W wyniku działań dzierżawcy zmniejszyła się liczebność chronionych ptaków wodno - błotnych.
Mamy nadzieje, że nasz wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony i dzięki temu przyroda na tym terenie będzie właściwie chroniona.

Z poważaniem
Prezes ODE "Źródła" Dariusz Matusiak
itd. ...


Jeśli chcesz pomóc przyrodzie Piskorzeńca prześlij podobny list do Agencji Własności Rolnej, Rzeszów, ul. 8 marca 13.
Ptasiek


grupa przyrodnicza zaprasza
Spotkania odbywają się co piątek o godz. 18.00. Oto tematy styczniowych spotkań:
. 8 stycznia - Puszcza Białowieska, projekcja filmu "Spór o puszczę"
. 15 stycznia - Jurajski Park Narodowy, film o osobliwościach przyrodniczych tej krainy
. 22 stycznia - Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich - zagrożony autostradą - film "Rezerwaty w cieniu kominów"
Planujemy także wyjazdy terenowe, od stycznia do kwietnia wybieramy się:
. Nad rzekę Wartę i Zalew Jeziorsko (2 dni)
. Nad rzekę Pilicę i Zalew Sulejowski (2 dni)
. Do Przedborskiego Parku Krajobrazowego i Rezerwatu Piskorzeniec (2 dni)
. Do Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich i tereny, gdzie planowana jest autostrada (2 dni)
. Do Lasu Łagiewnickiego (1 dzień)
. Do Rezerwatu Gałkówek (1 dzień)
oraz w Bieszczady na obóz "Gaja - nasz dom" (14-21 czerwca).
Oprócz spotkań i wyjazdów, zapraszamy do pomocy w naszych ulicznych akcjach informacyjnych, w piątki od godz. 15.30. Obecnie zajmujemy się obroną Tatrzańskiego Parku Narodowego przed Olimpiadą Zimową 2006 r.
Ptasiek