piekło na ziemi


Jestem świeżo po kolejnej akcji. Czuję się niezwykle dobrze. Niezwykle to znaczy łagodnie jak osoba, która zamieniła to co złe w to co dobre (oczywiście tylko częściowo). To ta katarktyczna rola sztuki - i jednocześnie jej najważniejsza.
Ok, zaczynam pisać konkretnie.
W niedzielę 08.11. zamiast spokojnie oglądać telewizję Góra?l i jego grupa transportowa w trzecią rocznicę śmierci Kena Saro Wiwy, nigeryjskiego obrońcy praw człowieka postanowili zorganizować przedstawienie uliczne "SHELL - HELL". Przygotowania były długie i męczące, szczególnie dla osób najbardziej zaangażowanych czyli jak to zawsze bywa pomysłodawców. To oni układali scenariusz, przygotowywali stroje, oczyszczali ogromne beczki (przy czym Słoń prawie się zaczadził olejkiem miętowym, którym one pachniały), ponieśli również koszty materialne (50 zł za przewóz 10 ogromnych beczek czy zakup benzyny, nie wspominając o złamanym szczudle).
I tak, kiedy już aktorzy, którzy mieli grać Murzynów wyzyskiwanych przez koncern Shell Oil przebrali się w odpowiednie stroje, pomalowali twarze na czaro (co szczerze mówiąc spowodowało, iż bardziej wyglądaliśmy na kominiarzy niż na Murzynów) a Robert i Basia założyli swoje szczudła i kostiumy przemieniające ich w bezwzględnych kapitalistów z półgodzinnym opóźnieniem zaczęliśmy przedstawienie. Początek okazał się niefortunny - Robert złamał szczudło i w związku z tym poruszał się tylko na jednym, co, jak później okazało, było doskonałym chwytem, ponieważ dało wyraz pokraczności koncernu. Krótki opis przedstawienia: Wioska murzyńska żyje spokojnie, prowadzi swoje dobre życie dopóki na jej teren nie wkracza koncern Shell Oil, który właśnie tam odkrywa wielkie pokłady ropy naftowej. Przy rytmach bębnów (beczek) "koncern - funkcyjny", który przygotowuje pole do eksploatacji, podpala cztery beczki, z wioski wychwytuje dwóch mieszkańców, którzy wprowadzają na scenę beczki z napisem Shell i jego charakterystyczną muszelką i ustawiają ołtarz. Do tak zagospodarowanej rzeczywistości wkracza "koncern rzeczywisty" - Basia na szczudłach przebrana w pomarańczowy strój. Interes zaczyna kwitnąć. "Funkcyjny" wyrywa ludzi, którzy stoją za swoimi beczkami, trochę się z nim mocują, lecz wkrótce pod siłą zostają mordowani na ołtarzu Shella. - "Funkcyjny" kijem popycha ich w kierunku ołtarza, gdzie wyrywa im serce (worek z czerwoną wodą). Powtarza się to kilka razy. W między czasie przychodzi facet z kanistrem i odbiera zgromadzone zapasy paliwa. Koncern wylewa worki z krwią zamordowanych ludzi do beczki. Rozpoczyna się scena liczenia pieniędzy. W tym momencie nieuwagi jeden z mieszkańców wioski zamalowuje "s" w napisie Shell tworząc "hell" oraz domalowuje do muszelki twarz. Zauważa to funkcyjny i jednym pchnięciem zabija go. Inni mieszkańcy wioski wynoszą trupa. I rozpoczyna się bunt. Wszyscy mieszkańcy podchodzą do "swoich" beczek i zaczynają uderzać w nie z całych sił. Koncern umiera. Wynosimy ich.
Słyszymy brawa. Ludzi trochę się zgromadziło. Chyba podobało się. Jako przedstawienie, lecz nie jestem pewna czy zrozumieli o co w nim chodziło. Słoń z przemęczenia zapomniał ludziom wytłumaczyć jaka była idea tego spektaklu.
No właśnie jaka ona była? Chyba to, że każdy z nas może być (jest?) człowiekiem z kanistrem - odbiorcą produktu międzynarodowego koncernu, którego "niskie ceny (...) są tylko możliwe dzięki przerzucaniu ukrytych kosztów na lokalne wspólnoty i przyrodę" jak napisała Helena Norberg-Hodge w 11(58) numerze "Dzikiego Życia".
Co prawda nie wierzę w to dość idylliczne zakończenie, że biedni mieszkańcy wygrywają z ogromną forsą i co za tym idzie władzą koncernu, lecz cóż "niech żywi nie tracą nadziei i żywią się nią" i oby nie pomarli z głodu.
Po zakończonym spektaklu jeszcze przez dwie godziny znosimy klamoty do "Źródeł" i robimy przy tym niezły hałas tocząc beczki przez ulice robotniczej Łodzi. Traktujemy to jeszcze jako element przedstawienia. Na podwórku napada na nas facet z pretensjami, że przeszkadzamy oglądać mu popołudniową porcję teleturniejów. No cóż, "w strasznych mieszkaniach/ strasznie mieszkają straszni mieszczanie" przypomina się fragment jednego z moich ulubionych wierszy Tuwima. Ich prawo.
A my będziemy dalej robić swoje.
Monika


* 10 listopada w kinie Telebim ŁDK-u odbyły się projekcje dwóch filmów "Shell on Earth"" i "Taken for a Ride". Oba poruszają problem koncernów. Pierwszy pokazuje zbrodnie Shell Oil w Nigerii. Na własne oczy można było zobaczyć ich ogrom (film zawierał drastyczne treści). Drugi to opowieść na przykładzie działalności General Motors w USA, o tym jak koncerny manipulują ludźmi wmawiając im za pomocą reklamy, co jest potrzebne do szczęścia oraz w jaki sposób naginają prawo dla swoich korzyści, ustanawiając jedyne prawo - prawo pieniądza.
W ramach Festiwalu Mediów "Człowiek w zagrożeniu" można było zobaczyć film "Earth First!". To historia pokazująca drugą stronę medalu - piękno lasów deszczowych i ludzi, który poświęcają swoje życie w obronie Ziemi, a z nią całej ludzkości. Ludzi, których credo brzmi "Ziemia przede wszystkim!"


PROMOCJA!!!

W NASZEJ PROMOCJI BIORĄ UDZIAŁ WSZYSCY!!!
WYGRANA JEST W ZASIĘGU RĘKI!

Wystarczy tylko odpowiedzieć na pytania:
. Czy wiesz co to jest KONCERN ?
. Czy potrafisz powiedzieć co to jest PIEKŁO ??
. Czy umiałbyś pokazać PIEKŁO NA ZIEMI ???
Koncern to międzynarodowa, a właściwie ponadnarodowa firma, która w krajach gdzie nie przestrzegane są podstawowe normy ochrony środowiska i prawa człowieka, prowadzi rabunkową eksploatację lokalnych zasobów naturalnych, dewastuje przyrodę i niejednokrotnie wykorzystuje miejscową ludność jako darmową siłę roboczą. Koncern produkuje "dobra konsumpcyjne", które sprzedawane są z ogromnym zyskiem w krajach bogatszych ku wielkiej radości "rozwiniętych" społeczeństw i powszechnej akceptacji Świata rządzonego przez Pieniądz. Innymi słowy,
koncern to zalegalizowana i powszechnie akceptowana forma niewolnictwa.
Gdy uzmysłowimy sobie, co oznacza "dewastacja środowiska", to ujrzymy obraz płonących szybów, wycieki ropy i toksyn do gleb i wody, emisje pyłów i trujących gazów do atmosfery, odpady radioaktywne, dziesiątki tysięcy hektarów lasów wycinanych każdego dnia. Oto mamy gotową odpowiedź na pozostałe dwa pytania promocji
DZIAŁALNOŚĆ KONCERNÓW TO PIEKŁO NA ZIEMI
Musisz mieć świadomość
. Świat to globalna wioska, a właściwie ogromny ekosystem, delikatna siatka powiązań, które człowiek brutalnie niszczy, często nie zdając sobie sprawy z konsekwencji własnych działań lub świadomie je ignoruje z zachłanności i chciwości.
. Niszczenie środowiska naturalnego w jakimkolwiek punkcie naszego globu wcześniej czy później odczujesz na własnej skórze.
. Przyroda może istnieć bez nas, my bez niej nie.
. To, że możesz kupować tanie produkty ponadnarodowych koncernów jest tylko pozornym zyskiem. W rzeczywistości wszyscy tracimy.
. Masz wpływ na każde zło, dziejące się na tym świecie. Od Ciebie zależy jaki... Pozostając bierny - akceptujesz.
Oto sens naszej promocji
My proponujemy czyste powietrze, wodę, przyszłość dla Ciebie, Twoich dzieci i całej ludzkości.
W zamian koncerny oferują smród, zgliszcza i śmierć. Zamiast przyszłości nieuchronną katastrofę do której zmierza rozpędzony pociąg cywilizacji, nęcąc Cię chwilami złudnej radości, jaką dają przedmioty.
WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE!
10 listopada 1998 minęła trzecia rocznica śmierci Kena Saro Wiwy, nigeryjskiego obrońcy praw człowieka, lidera MOSOP - Ruchu Ocalenie Ludu Ogoni, pisarza i poety, nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla.
Ken wraz z ośmioma innymi działaczami MOSOP został skazany na śmierć na podstawie fałszywych dowodów (między innymi po procesie dwóch kluczowych świadków oskarżenia podpisało oświadczeni w których przyznali się, że zostali przekupieni). Jedyną "zbrodnią" Saro Wiwy i jego towarzyszy była chęć obrony własnego kraju przed zniszczeniem.
Krótka historia Shell'a i ludo Ogonii
W 1958 roku brytyjsko - holenderska kompania odkryła ropę naftową w Rivers State w Nigerii. Tereny te od zamierzchłych czasów należały do liczącego obecnie pół miliona ludzi plemienia Ogonów. Do czasu pojawienia się na ich ziemi szybów naftowych żyli dostatnio wiodąc - rzec by można - rolniczo-rybacki żywot. Dostatek zapewniała im niezwykle urodzajna delta Nigru. Aktualnie, z roku na rok tereny Ogonów ulegają stopniowej degradacji. MOSOP napisał w opublikowanym dwa lata temu raporcie: "Niegdyś piękny krajobraz, dziś pozbawiony powietrza, roślinności. Dookoła czuć tylko śmierć."
Smród petrodolarów
Blisko 14% produkcji Shella pochodzi z Nigerii. Od czasu, kiedy koncern rozpoczął eksploatację ziemi Ogonów, zyskali Shell Petroleum Development Company (SPDC) wynoszą około 30 bilionów dolarów. Rząd nigeryjski jest silnie uzależniony od sprzedaży ropy, czerpiąc z tego blisko 80% zysku. Obecnie SDPC posiada na ziemi Ogonów prawie 100 szybów naftowych. Nietrudno wyobrazić sobie, jak na co dzień wygląda koegzystencja półmilionowej społeczności z dymiącymi i płonącymi non stop szybami.
Shell wybudował swoje urządzenia bez wykonania niezbędnych badań środowiskowych. Firma ta aby wybudować podobne szyby w Wielkiej Brytanii, musiałby wykonać ponad 17 fachowych ekspertyz dotyczących wpływu maszyn na środowisko i mieszkających w pobliżu ludzi. Zanieczyszczenia środowiska w kraju Ogoni przekraczają 700-krotnie normy dopuszczalne w Europie, a Konferencja na temat Eksploatacji i Ochrony środowiska Narodów Zjednoczonych określiła ujście Nigru jako najbardziej zagrożoną rzekę na świecie. Oto rezultaty czterech dekad wydobycia ropy. >To jeszcze nie wszystko
Ogoni nie są jedynym narodem, który jest niewolony. Podobna jest sytuacja plemienia Amungme w Indonezji, U'wa w Kolumbii, Nahua w Peru, Warao w Wenezueli i wielu innych. W każdym zakątku świata ludzie cierpią przez zachłanność koncernów.
>CZY ROBISZ COŚ, BY IM POMÓC?
POMÓC ZIEMI?
POMÓC SAMEMU SOBIE?
Za ulotką Towarzystwa Ekologicznego "W obronie Ziemi"



Więcej autostrad = więcej korków
Kilka tygodni temu Towarzystwo Ekologiczne "W OBRONIE ZIEMI!" zorganizowało akcje edukacyjno-informacyjną pod hasłem więcej autostrad = więcej korków. Poniżej przeczytacie kilka fragmentów z ulotki rozdawanej podczas akcji:
O wzrastającym natężeniu ruchu samochodowego

"Tak dłużej być nie może. Jeżeli czegoś nie zmienimy, to za 30 lat będziemy musieli prowadzić przez miasta autostrady."

Minister Transportu Wielkiej Brytanii;
radio RMF, 20.07.98, 12:45


Autostrady jako recepta na korki w miastach
"...Istotnym argumentem za budową autostrady jest chęć przeniesienia ruchu tranzytowego z korytarza gdzie stanowi ona dużą uciążliwość lokalną (np. zwarta zabudowa mieszkaniowa) lub funkcjonalną (np. tereny centrum) na te tereny gdzie lokalne oddziaływania są mniej dotkliwe. Jednakże budowa autostrady - poprzez tworzenie lepszych warunków do jazdy samochodem - pobudza ruchliwość jeżdżących samochodów oraz zachęca do zakupu dalszych. W konsekwencji ulice uwolnione z części ruchu, który przeniósł się na autostradę ponownie wypełniają się ruchem wzbudzonym, a skutkiem tego uciążliwości ruchu nie tylko nie maleją, ale nawet rosną"

Prof. dr inż. Andrzej Rudnicki (Politechnika Krakowska),
Mgr inż. Stefan Sarna (Agencja BiEA)
XLII Konferencja Naukowa Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN i Komitetu Nauki PZITB,
Krynica 1996r.

Brytyjscy eksperci o wpływie nowych dróg
na zwiększenie ruchu
".. na podstawie wszystkich dostępnych źródeł, możemy stwierdzić, że dodatkowy ruch wzbudzony przez budowę nowych dróg szybkiego ruchu może występować i występuje w stopniu znaczącym..."

The Standing Advisory Committee on Trunk Road Assesment, May 1994, London HMS

Wpuszczeni w korek
"Autostrada wydaje się w tej chwili wybawieniem z korków właśnie - nie wiadomo dlaczego zresztą, bo jest przecież tylko wywindowaniem wszystkich trudności na wyższy stopień, do którejś tam potęgi. I co najoczywistsze: musi się skończyć absurdem, czyli korkiem totalnym - takim, kiedy to już nie ma kędy jeżdżać i nie ma się gdzie rozładowywać. Chyba żeby auta dostały skrzydeł. Na razie widzą to tylko nieliczni młodzi z ruchów "zielonych". Nikt ich nie słucha... Doświadczenia innych nie przydają się nam na nic - z niczym chyba tak ciężko nie będzie się rozstać, jak z wyobrażeniem o samochodzie jako o najmilszej zabawce ludzi dorosłych...

Józefa Hennelowa; "Tygodnik Powszechny"; 13.04.97

Społecznie użyteczne rozwiązanie
"Rozwiązanie jest oczywiście banalnie proste. Istnieje sposób, aby powstrzymać korki, oczyścić powietrze, znacznie zmniejszyć rzeź wśród ludzi, i to prawdopodobnie bez konieczności ograniczania czyjegokolwiek prawa do posiadania samochodu. Tym rozwiązaniem jest komunikacja publiczna. Jednakże musiałaby to być komunikacja tak dobra, że większości ludzi nawet nie śniłoby się wyrzucać pieniędzy na taką rozpustę jak jazda do pracy własnym samochodem. Pociągi metra powinny odjeżdżać co minutę, a autobusy czekać na każdym kroku. Powinien to być transport czysty, bezpieczny, z uprzejmymi konduktorami i bez gumy do żucia przyklejonej do siedzeń.(...)
Oto rozwiązanie: nie płatne autostrady, nie prywatne firmy odholowujące źle zaparkowane pojazdy, ale komunikacja publiczna."

"Czysty patent", Ben Elton, Zysk i s-ka, Poznań '97


uwaga!
Wszystkie osoby zainteresowane działaniami w ramach kampanii "PODRÓŻ BEZ SPALIN" zapraszamy na spotkania grupy transportowej w każdy poniedziałek o godzinie 18:00 w ODE "Źródła".
spisał rafał górski