relacje


wędkarze vs. obrońcy zwierząt

24 kwietnia w Ośrodku odbyło się spotkanie z... wędkarzami. Gościliśmy pana Andrzeja Zawiszę - redaktora koordynującego "Wiadomości wędkarskich", pana Franciszka Kowalskiego - prezesa Zarządu Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Łodzi oraz pana Artura Gąsiorkiewicza, który był pośrednio "sprawcą" całego zamieszania związanego z wędkarstwem (przypominam, że "Źródła" jakiś czas temu wysłały do Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie wniosek o delegalizację PZW!), a którego poglądy na temat łowienia i zabijania ryb możecie poczytać w ostatnim numerze "Psubratów" (Etos wędkarza). Niestety, nie dotarł pan Piotr Berger z łódzkiego "Ekspressu Ilustrowanego" (prowadzi tam rubrykę wędkarską).
Panowie okazali się zupełnie nie pasować do stereotypu wędkarza - mordercy - sadysty - mięsiarza. Wręcz przeciwnie, goście, bardzo uprzejmi i sympatyczni, posiadali wcale niemałą świadomość ekologiczną (nie była to wprawdzie Głęboka Ekologia, raczej "ekologia" LOP-owa, ale zawsze....). I w zasadzie zgadzali się we wszystkim z nami! Przytaknęli, kiedy byliśmy przeciwko zawodom wędkarskim. Przytaknęli, kiedy pomstowaliśmy na "niedzielnych" wędkarzy niszczących przyrodę w Sulejowskim Parku Krajobrazowym (patrz artykuł Bartka Szmidta w ostatnim numerze "Psubratów": Pan samochodzik w rezerwacie). Przytaknęli, że zdarzają się wędkarze zupełnie nieodpowiedzialni. Przytaknęli, że system szkoleń przygotowujących do egzaminów na kartę wędkarską nie uczy świadomości ekologicznej. Tylko że... to wszystko o czym mówiliśmy nie było jakimś genialnym odkryciem łódzkich ekologów ani tajemnicą wędkarzy. Sytuacja taka trwa od wielu lat! Jeśli do tej pory PZW nie zrobił nic, aby poprawić istniejący stan rzeczy, to boję się, że zapewnienia o współpracy z ruchem ekologicznym niewiele teraz zmienią. Ale zobaczymy! Obym był złym prorokiem! W każdym razie: my - pomożemy!
Trochę konkretów: mamy obiecane co miesiąc dwie kolumny w "Wiadomościach wędkarskich", gdzie możemy pisać o czym chcemy (a głównie chcemy trochę poprawić stan świadomości ekologicznej wędkarzy), mamy obietnicę pana Kowalskiego, że prawdopodobnie ze statutu PZW znikną sformułowania dotyczące "sportu wędkarskiego" i "zawodów wędkarskich", znając red. Bergera mamy też sprzymierzeńca w walce z niektórymi, szczególnie okrutnymi metodami zabijania ryb (choć czy można zabijać bez okrucieństwa?), a co najważniejsze: mamy nawiązany kontakt z wędkarzami. Mimo znacznych różnic światopoglądowych, w niektórych sprawach możemy chyba współpracować dla osiągnięcia wspólnego celu. Najważniejsze, że obie strony zrobiły pierwszy krok, bo zawsze lepiej robić coś razem niż się nawzajem zwalczać.
Co oczywiście nie przeszkadza nam być przeciwnym wędkarstwu....
Xpert



obóz "Jurajski Park Narodowy"

Trwają przygotowania do letniego obozu mającego wesprzeć kampanię na rzecz utworzenia JPN. Obóz planowany jest na 24 - 30 sierpnia 1998. W związku z przygotowaniami wybrałem się z Pawłem z grupy częstochowskiej do Złotego Potoku na spotkanie z dyrektorem Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych p. Muchą, aby omówić szczegóły obozowe. I co się tutaj dowiedziałem ! Otóż:
Obóz to dobry pomysł, ale najlepiej nie na terenie gospodarowanym przez p. Muchę, bo nie ma dla nas toalety, bo nie zna naszych intencji - może chcemy tylko wypocząć, bo ludzie tutaj są przekonani do idei parku narodowego (choć na spotkaniu wójtów gmin jurajskich dowiedzieliśmy się co innego).
Nie znamy się na psychologii i obrażamy ludzi ponieważ stoimy twardo po stronie przyrody, a nie chcemy iść na zdrowy kompromis zmniejszenia powierzchni projektowanego parku narodowego na terenach spornych o połowę (choć tak naprawdę teren parku został niestety zmniejszony względem planów początkowych o czym wszyscy zainteresowani wiedzą lub wiedzieć powinni).
A z rewelacji przyrodniczych takie oto przygotował p. Mucha:
Drzewa w lesie rosną dzięki ludziom tzn. leśnikom, którzy je sadzą, chronią przed szkodnikami i pielęgnują. Drzewo samo z siebie nie jest w stanie wyrosnąć. Ten argument miał przemówić do naszej wyobraźni, czy aby park narodowy jest potrzebny i uzasadniony przyrodniczo.
Zwierzęta kopytne szybko rozmnażają się i stanowią duże niebezpieczeństwo dla lasu, gdyż potrafią zniszczyć młodniki, a nawet duże drzewa. Bez interwencji myśliwych zjadłyby cały las. Natomiast rysie i wilki potrzebują dużej przestrzeni, której nie ma w większości lasów; są szkodnikami, bo zabijają owce w Bieszczadach.
Ten ciekawy system myślowy naszego opiekuna z JPK był podstawą do gorącej dyskusji o przyrodzie, jaka miała później miejsce. Nasze kopie nie uległy stępieniu i z tym większą niecierpliwością oczekujemy na spotkanie z przyrodą jurajską (w tym z naszymi adwersarzami) w czasie obozu jurajskiego. Wszystkich zainteresowanych pomocą w kampanii na rzecz utworzenia JPN prosimy o kontakt.
*Wydaliśmy pocztówki na temat konieczności utworzenia JPN i zaprzestania organizowania masowej imprezy rockowo - fajerwerkowej na Górze Zamkowej w Olsztynie pod Częstochową. Pocztówki te można przesyłać wojewodzie częstochowskiemu.
Ptasiek


krwawe "sporty"
Na ostatnim "zebraniu programowym" w Łagiewnikach ustaliliśmy nasze priorytety na następny rok i zdecydowaliśmy, jakie kampanie będzie prowadzić nasze stowarzyszenie. Jedną z nich była kampania ANTYWĘDKARSKA I ANTYŁOWIECKA. Jako pomysłodawca czuję się zobowiązany omówić tutaj założenia tej kampanii. Mam też nadzieję, że znajdzie się kilka osób chcących wspólnie ze mną prowadzić te działania, bo jeśli nie będzie chętnych - nie będzie też kampanii. Z góry zastrzegam, że kampania nie będzie należała do tych "przyjemnych": polegających na zbieraniu podpisów, łażeniu ulicą z transparentem i rozmowach z dziennikarzami. Nie! Praca będzie trudna, ale myślę, że "Źródła" dojrzały do takich działań.
Kampania będzie prowadzona jedynie metodami dozwolonymi przez polskie prawo!
Głównym założeniem kampanii jest ukrócenie niehumanitarnych metod zabijania zwierząt podczas wędkowania i polowania. Oczywiście, idealna byłaby sytuacja, gdyby zarówno wędkarstwo jak i myślistwo zostały zakazane, jednak cel ten jest nierealny w obecnej sytuacji. Również dlatego, przynajmniej na razie, kampania zajmować będzie się raczej wędkarstwem niż łowiectwem (choć i o tym drugim, jako członkowie EFAH, zapominać nie możemy), tym bardziej, że współpracujemy już z brytyjską organizacją "Campaign for the Abolition of Angling".
Zadania, jakie stawiam przed kampanią w 1998 roku to:
. współpraca z Polskim Związkiem Wędkarskim w celu wyeliminowania ze statutu PZW zapisu o "sporcie wędkarskim" i "zawodach wędkarskich", a w rezultacie wprowadzenie zakazu organizowania takich zawodów
. współpraca z "Wiadomościami Wędkarskimi" - prowadzenie "rubryki ekologicznej" w tym miesięczniku, zwracającej uwagę wędkarzy na konieczność ochrony przyrody (vide sprawa niszczenia przyrody w Sulejowskim Parku Krajobrazowym: zob. Bartłomiej Szmidt, Pan Samochodzik w rezerwacie [w:] Psubraty nr 7/98 s. 8) jak również publikowanie tekstów skłaniających do refleksji nad etyczno-moralnymi aspektami zabijania ryb w trakcie wędkowania; także publikacje w "Psubratach"
. edukacja ekologiczna wśród młodzieży (prawdopodobnie w ramach współpracy z innym projektem "Źródeł" w rodzaju programu "Ochrona humanitarna zwierząt") mająca zwrócić uwagę na fakt, iż ryby również odczuwają cierpienie i należy otoczyć je ochroną humanitarną
. rozpowszechnianie ulotek ukazujących okrucieństwo niektórych metod wędkowania
. być może współpraca ze Strażą Ochrony Przyrody (w zależności od sytuacji SOP-u w Łódzkiem)
Zadania na lata następne to:
. dążenie do całkowitego zakazu wędkowania lub znacznego ograniczenia tego krwawego "sportu"
. przeniesienie ciężaru kampanii na działania związane z ograniczeniem polowań
. współpraca z naukowcami w celu pokazania możliwości takiej gospodarki zwierzyną, która nie wymagałaby odstrzałów selekcyjnych
. czynne protesty przeciwko polowaniom dozwolone prawem (odstraszanie zwierzyny od rejonu polowań, zniechęcanie zwierząt do przebywania w zasięgu ambon myśliwskich)
Kampania ta nie będzie się zajmować:
. ochroną gatunkową ryb i innych zwierząt
. ochroną wód przed zanieczyszczeniami
. problemami kłusownictwa wodnego i leśnego
. kłopotami z utworzeniem lub działaniem (np. brak podstawy prawnej) Straży Ochrony Przyrody
. rybami akwariowymi
. karpiami hodowanymi w celach "wigilijnych"
We wtorek, 26 maja o godz. 1600 zapraszam wszystkich zainteresowanych kampanią na spotkanie. Pierwszym naszym zadaniem jest wymyślenie ładnej nazwy dla kampanii (proszę o zastanowienie się nad nazwą ładnie brzmiącą, wpadającą w ucho, pozytywną, związaną zarówno z wędkarstwem jak i myślistwem). Będziemy też rozmawiać o najbliższych planach i o możliwości finansowania kampanii. Do zobaczenia!
Xpert


zaproszenie na Słowację

Warsztat "Gaja - Nasz Dom" prowadzony jest przez słowacką organizację Lesoochronarske Zoskupenie "Vlk" w Górach Czergowskich. Oprócz ośmiodniowego pobytu w naturalnym lesie górskim (dolnoreglowym) realizowany jest program edukacyjny poświęcony różnym aspektom przyrody np.: zwierzęta, rośliny, ciała niebieskie, rytuały przyrody, ekozofia. Jednak oryginalność i siła tego warsztatu tkwi w zasadach obowiązujących w czasie jego trwania. Oto niektóre z nich:
. Całe 8 dni przebywa się w lesie obserwując przyrodę i ucząc się od niej jej praw.
. Jedzenie wegetariańskie przywozi się ze sobą lub żywi się owocami lasu np.: szczawiem, pokrzywą, młodymi liśćmi buka itp. Nie ma możliwości schodzenia do wsi po zakupy!
. Nie rozpala się ogniska, nawet gdy jest mokro i zimno, aby nie płoszyć zwierząt.
. Brak tu TV, radia, komputera i innych "cudów" techniki. Przyroda świetnie daje sobie radę sama.
Warsztat prowadzi Daša Balažkowa i Juro Lukač. Uczestnictwo bezpłatne. Terminy 30.05 - 07.06.98 lub 12 - 20.09.98.
Wzorem przyjaciół ze Słowacji chcemy zorganizować trzydniowy warsztat w Lesie Łagiewnickim dla osób chcących uczyć się od przyrody. Wstępny termin to druga połowa czerwca, szczegóły u Ptaśka i Smalca.