manifest

O co tu w ogóle chodzi ?
Jak pewnie od razu zauważyliście ten numer "biuletynu" jest dość obszerny, a to za sprawą czegoś co dla nas - Źródlan, jest bardzo ważne. Niestety dla każdego w inny sposób. Zastanawiamy się nad treścią manifestu, nie zgadzając się nawet w kwestii tego czy pisanie go jest potrzebne konieczne i właściwe.
Ale o co tu w ogóle chodzi ? Zacznę od początku, chociaż sama się w tym gubię i nie wiem już dlaczego i po co to robimy. Jakiś już czas temu w "Źródłach odbyły się dwa spotkania z p. Szymańskim, który zaproponował nam napisanie manifestu, który z kolei miałby stać się przyczynkiem zawiązania ponadlokalnej sieci ekologicznej. (Już sam pomysł tworzenia kolejnej sieci wydaje mi się niefortunny Mamy ich już wystarczająco dużo. Gdy zajdzie potrzeba kontaktu z jakąś organizacją to będzie on możliwy nawet bez istnienia sieci. Zaś jej istnienie wcale nie będzie oznaczać, że współpraca między organizacjami będzie lepsza niż obecna.) Ptasiek mówi, że manifest ten miałby nam wskazywać kierunek na przyszłość. Ale dokąd tak ogólny tekst może nas prowadzić, a tylko taki będziemy mogli napisać, o ile w ogóle nam się to uda. Tekst ten będzie musiał być bardzo ogólny, skoro wszyscy mamy się pod nim podpisać. Musimy pamiętać, że ma być on dokumentem, w którym zawarte są nasze przekonania moralne, wyznawane zasady itp. Nie chciałabym, żeby większością głosów ktoś ustalał, jak mam postępować w moim (!) życiu. O światopoglądzie można rozmawiać, ale nie grupowo spisywać i podpisywać się pod średnią wyciągniętą z poglądów kilkunastu osób.
Rozmowy na temat owego manifestu zdominowały ostatnio wszystkie zebrania zarządu. Nie możemy jednak dojść do porozumienia. Moim zdaniem nie ma w ogóle potrzeby tworzenia takiego tekstu, myślę, że tracimy tylko czas, energię i w dodatku różnice naszych światopoglądów tylko nas dzielą a nie umacniają. Myślę, że o wiele większą wartość miałoby spisanie naszych planów na najbliższe lata.
Na tym skończę, to wcale nieobiektywne wprowadzenie. Wszystkich chętnych do dyskusji zapraszam na spotkanie, które odbędzie się w Zielonej Szkole (ul. Wycieczkowa 75) w niedzielę 26. 04, zarezerwujcie sobie dużo czasu i sił (zalecane przyniesienie prowiantu), bo nie będzie łatwo. Teraz już po dwa teksty Górala i Xperta. Przemyślcie je. Gosia
List otwarty do członków Zarządu Stowarzyszenia Ośrodek Działań Ekologicznych "Źródła"

Drodzy Źródlanie,

będziemy dziś podejmować ważną decyzję. Będziemy dyskutować nad "deklaracją ideową" naszego stowarzyszenia. Pisząc ten list chciałbym, co łatwiej mi zrobić na papierze, przedstawić moje obawy związane z nadmiernym zbliżaniem się "Źródeł" do tzw. "głębokiej ekologii". Chciałbym też zanegować sens przyjmowania w obecnych warunkach jakiejkolwiek tego typu deklaracji.
Zacznę od obrony tak krytykowanej "płytkiej ekologii", choć paradoksalnie, wcale nie jestem jej wielkim zwolennikiem, a już na pewno nie jestem przeciwnikiem ekologii tzw. "głębokiej". Przede wszystkim chciałbym zaprotestować przeciwko samemu sformułowaniu "ekologia płytka", które ma wydźwięk zdecydowanie pejoratywny i sugeruje, jakoby ekologia taka była mniej wartościowa od tej określanej słowem "głęboka". Tymczasem dla wielu ludzi jest ona zdecydowanie bliższa niż ekologia "głęboka", co nie znaczy wcale, iż uważają oni ekologię "głęboką" za gorszą. Chciałbym zdefiniować, co w ogóle rozumiem przez pojęcie "ekologia". Oczywiście dla mnie nie jest to, jak podają encyklopedie, nauka badająca zależności i związki w przyrodzie. Słowem "ekologia" określać tu będę pewien system wartości, który na pierwszym miejscu stawia dobro przyrody, a na dalszym dopiero rozwój cywilizacji, lub wręcz ten rozwój neguje. Jak widać więc, rodzajów "ekologii" może być wiele, począwszy na kształtowaniu środowiska w wydaniu Ministerstwa "Ochrony" Środowiska, na wierze w obecność nadnaturalnego bytu zwanego Gają czy Matką Ziemią skończywszy. Trudno jednak wartościować, która "ekologia", a więc który "wariant" poglądów, a raczej związanych z tymi poglądami czynów, jest właściwszy czy korzystniejszy dla przyrody. Ja osobiście uważam, że działania takie jak budowa autostrad, rozwój ciężkiego przemysłu, rozwój motoryzacji przyrodzie nie służą. Ba, w okrutny sposób ją niszczą! Jednak, w moim prywatnym odczuciu, również rytuały i obrzędy, rozmowy z drzewem, głodówki w lesie i podróże astralne nie służą niczemu więcej jak poprawie samopoczucia biorących w tych działaniach osób. Jedynym plusem w porównaniu z autostradami jest fakt, że autostrady niszczą przyrodę, a rytuały nie. Postawić należy pytanie - co skłania nas do działania "na rzecz Ziemi"? Czy chęć zapewnienia naszym dzieciom i wnukom czystego powietrza, czystej wody, zdrowej żywności i zielonych drzew, czy też chęć szukania przyjemności w obrzędach ku czci mitycznej Matki Ziemi? Mój materialistyczny światopogląd nie dopuszcza możliwości istnienia duchowych, nierzeczywistych istot jak Matka Ziemia, Matka Woda, Duch Lasów czy duchy drzew i roślin. Podobnie światopogląd mój nie dopuszcza istnienia Boga. Jednak, tak jak z szacunkiem odnoszę się do przedstawicieli różnych religii, z równie wielkim szacunkiem odnosić się będę do osób wierzących w duchowe więzi człowieka i przyrody, tym bardziej, że zazwyczaj osoby takie nie spędzają większości życia modląc się do drzew, a aktywnie działają, zgodnie ze zdefiniowanym na wstępie "ekologicznym" światopoglądem, na rzecz przyrody - również w moim rozumieniu tego słowa (a więc przeciw zanieczyszczaniu wody i powietrza, przeciw wycinaniu lasów). Dlatego z wielką życzliwością traktuje te organizacje, jak Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, które mimo iż zakładają wiarę w coś, w co ja nie wierzę, walczą przeciwko czemuś, przeciwko czemu i ja walczę. Dlatego więc także popierać będę i chrześcijańskie, i muzułmańskie i każde inne organizacje, które swymi działaniami doprowadzić chcą do tego, aby Ziemia za 100 lat nie przypominała poligonu atomowego. A czy członkowie tych organizacji modlić się będą do Jahwe, Allacha czy do drzewa, czy będą pościć w czasie Ramadanu czy palić Agnihotrę, czy będą powstrzymywać się od sexu czy medytować wśród drzew - jest mi to absolutnie obojętne, tak jak obojętne mi jest, czy członkowie "Źródeł" są buddystami, agnostykami, wegetarianami, anarchistami czy monarchistami, czy uczestniczą w rytuałach ku czci Matki Ziemi czy Bogini Kali - dopóki "Źródła"działać będą na rzecz ochrony fauny i flory, pobudzać będą świadomość ekologiczną społeczeństwa, promować i popierać kulturę ekologiczną (wszak szeroko rozumianą), zapobiegać degradacji środowiska, chronić naturalne siedliska roślin i zwierząt, działać na rzecz pokoju, praw człowieka i pacyfizmu a przeciw uzależnieniom - czyli, ogólnie mówiąc, realizować cele statutowe stowarzyszenia.
Sprawa komplikuje się, gdy ktoś jednocześnie chroniąc przyrodę, z drugiej strony dewastuje ją lub zadaje ból innym istotom. Prawdopodobnie więc nie byłaby dla mnie tak oczywista (choć przecież nie niemożliwa) współpraca z wędkarzami, myśliwymi, drwalami, treserami, rzeźnikami. Jednak kwestia te nie jest istotna, gdyż zwolenników ekologii "głębokiej" traktuje z dużą życzliwością i sympatią mimo ich wiary w duchowe związki człowieka i przyrody, a może nawet dzięki niej.
Dlaczego więc jestem przeciwny jakimkolwiek zapisom odwołującym się do "głębokiej ekologii" w statucie czy innych dokumentach stowarzyszenia? Dlaczego głosować będę przeciwko uchwale mówiącej, iż "Źródła" w swojej działalności kierować się powinny zasadami głębokiej ekologii sformułowanymi przez Arne Naessa, choć z zasadami tymi przecież zgodzić się muszę? Jestem przeciwny na tej samej zasadzie, na jakiej przeciwny byłem odwołaniu się do Boga w preambule Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zapisowi o respektowaniu wartości chrześcijańskich w mediach publicznych, przeciwko nauczaniu religii w szkołach, przeciwko składaniu przysięgi "tak mi dopomóż Bóg"... Zapisy takie jak odwołanie się do Boga w preambule, czy odwołanie się do zasad ekologii "głębokiej" w naszej deklaracji, nie niosą ze sobą ŻADNYCH wymiernych skutków, poza poprawą samopoczucia tej części osób, która podziela wymienione w takich zapisach poglądy, jak wiarę w Boga (której nie podzielam) czy zasady ekologii "głębokiej" (które nie do końca podzielam). Jest to bardzo niebezpieczne, łatwo prowadzi do wywyższania i gloryfikowania konkretnego zestawu poglądów. Tak jak państwo demokratyczne powinno być neutralne światopoglądowo i religijnie, tak i organizacja pozarządowa winna być neutralna światopoglądowo - oczywiście organizacja "ekologiczna" zakłada pewien rodzaj poglądów swoich członków (którzy zresztą przed dobrowolnym wstąpieniem do organizacji mają możliwość porównania swojego rozumienia słowa "ekologia" z definicją tego słowa zawartą, choć nie zawsze wprost, w statucie stowarzyszenia), lecz uważam że absolutnie nie należy, i tak nieliczne przecież grono osób o poglądach "ekologicznych", dzielić na jeszcze mniejsze podgrupy w zależności od tego, czy negują, czy nie negują zdobycze cywilizacji, czy sprawia im satysfakcję obejmowanie drzewa, czy nie, czy są chrześcijanami czy ateistami, czy chodzą w skórzanych butach czy w szmacianych, czy lubią piwo czy wolą owocowe soki, czy wstają wcześnie rano czy śpią długo, czy lubią blondynki (blondynów) czy brunetki (brunetów), czy brzydzą się polityką czy wchodzą w układy z rządzącymi dla własnych korzyści, czy myją zęby raz czy dwa razy dziennie. Mamy wspólny cel, idźmy tą samą drogą. Tak jak powiedział Góral: "obojętnie jaką uchwałę przyjmiemy, ja i tak będę postępował zgodnie z zasadami głębokiej ekologii". Dokładnie tak, Góralu. Obojętnie jaką uchwałę przyjmiemy, ja i tak NIE będę się stosował do tych zasad. Obojętnie jaką uchwałę podejmie katolicki rząd, ja i tak NIE będę chrześcijaninem. Cokolwiek wymyśli pan minister Szyszko, ja i tak BĘDĘ chronił przyrodę jak umiem, jak mogę i jak uważam to za słuszne. Zostawmy nasze prywatne poglądy na Boga, świat i "ekologię" w domu, a w stowarzyszeniu zajmijmy się tym, co wymaga naszej pracy: autostradami, parkami narodowymi, rzekami, zwierzętami,.... tym co czujemy, co chcemy robić bez drukowanych na papierze uchwał. Jeżeli wierzysz, że robisz to dla Matki Ziemi, to świetnie. Dla mnie Ziemia to tylko planeta, jedna z wielu, kupa gruzu, ja robię to co robię dla moich i Twoich wnuków - a przecież robimy to samo. Proszę Was, nie przyjmujcie ideologicznych uchwał tylko po to, żeby pokazać innym swoją wiarę. Zatrzymajcie ją w sobie, a innym pokażcie czyny.
Na koniec jeszcze raz: czemu jestem przeciwny ekologii "głębokiej" w wydaniu "Źródeł"? Bo nie dorośliśmy do niej. Janusz Korbel i jego organizacja do tego kim są dochodzili wiele, wiele lat i choć są zapewne największymi specjalistami od "głębokiej" ekologii w Polsce, to wciąż się uczą i wciąż jeszcze niewiele umieją. Nie możemy w ciągu jednego roku istnienia naszego stowarzyszenie przejść nagle od zbierania podpisów na ulicy do prawdziwej jedności z Przyrodą. Jeśli tego chcemy w głębi duszy, to przyjdzie to z czasem. Kiedy będziemy mieli nie dwadzieścia-kilka, a czterdzieści-kilka lat, zapewne sami zrozumiemy, że to już czas, i wtedy do tego, by kierować się zasadami ekologii "głębokiej" nie będzie nam potrzebna żadna uchwała. Czego życzę Nam szczerze.
Xpert
Krzysztof Wychowałek, 30 marca 1998 r.


odpowiedź rafała górskiego na "list otwarty..."
Na początek osiem punktów, które "wstrząsnęły" Źródłami:
Podstawowe Zasady Głębokiej Ekologii
1. Pomyślność oraz rozwój ludzkiego i pozaludzkiego życia na Ziemi są wartościami same w sobie (wartościami przyrodzonymi) niezależnie od użyteczności pozaludzkich form życia dla człowieka.
2. Bogactwo i różnorodność życia przyczyniają się do urzeczywistnienia tych wartości i same w sobie też są wartością.
3. Ludzie nie mają prawa ograniczać tego bogactwa i różnorodności, chyba że chodzi o zaspokojenie ich żywotnych, istotnych potrzeb.
4. Rozwój pozaludzkich form życia wymaga zahamowania wzrostu populacji ludzkiej. Rozwój życia i kultury człowieka daje się pogodzić z takim obniżeniem.
5. Oddziaływanie człowieka na inne formy życia jest obecnie zbyt duże a sytuacja ta gwałtownie się pogarsza.
6. Wymaga to poważnych zmian szczególnie ekonomicznych, technologicznych i ideologicznych. Nowa sytuacja będzie całkowicie odmienna od obecnej.
7. W sferze ideologicznej chodzi przede wszystkim o ograniczenie wzrostu materialnego standardu na rzecz jakości życia.
8. Ci, którzy zgadzają się z powyższymi zasadami, powinni czuć się zobowiązani do podjęcia pośrednich lub bezpośrednich działań na rzecz wprowadzania w życie tych niezbędnych zmian..
A teraz refleksje(*) na temat "listu otwartego" (w punktach żeby było mi łatwiej).
1. W ośmiu punktach głębokiej ekologii nie ma zdania o wspomnianych w liście rytuałach, obrzędach ku czci mitycznej Matki Ziemi, rozmowach z drzewem, głodówkach w lesie, podróżach astralnych, o Matce Wodzie, o Duchu Lasów, duchu drzew i roślin, nie ma nic o wierze w duchowe związki człowieka i przyrody, nie ma założenia w wiarę w cokolwiek, nie ma nic o obejmowaniu drzew itd. itp. itd.
2. Rytuały i rozmowy z drzewem czytam "nie służą niczemu więcej jak poprawie samopoczucia biorących w tych działaniach osób". Wieloletnia praktyka Johna Seeda (australijskiego działacza w obronie lasów tropikalnych z Rainforest Information Centere(**)) i doświadczenia "Pracowni" mówią coś innego...
3. Odnośnie uwagi, że odwoływanie się do zasad głębokiej ekologii w naszej deklaracji nie wniesie ŻADNYCH wymiernych skutków. Czy nie uważacie, że po przyjęciu tych zasad będzie jaśniejsza (dla ludzi z zewnątrz i ewentualnych nowych członków) sytuacja: o co nam chodzi i dokąd zmierzamy...
4. Zgadzam się z Xpertem, że gdy istnieje pilna potrzeba stawania w obronie Ziemi spory ideologiczne powinny być odkładane na "wieczory przy ognisku"
5. Moim zdaniem dobrze, że zaczęliśmy rozmawiać miedzy sobą. Dzięki tym już odbytym rozmowom dużo się wyjaśniło i powoli zaczynam uzyskiwać odpowiedzi na pytania: kto? dlaczego? po co? w jakim celu? gdzie? kiedy? jak? z kim?... A jasność reguł gry, w której biorę udział jest dla mnie bardzo ważna...
6. (***)
rafał górski 10.04.98


(*) text mój miał być dłuższy, bardziej szczegółowy (właściwie to mógłbym pisać i pisać i pisać...) ale po 5 minutach klepania w klawiaturę stwierdziłem, że "NIE"; mam jeszcze dużo spraw do zrobienia, są święta, Dni Ziemi, chce również wypocząć, poświęcić trochę czasu najbliższym, chcę iść do lasu...
(**)patrz rozmowa Ram Dassa z Johnem Seedem w książce "Rytuał dla Matki Ziemi" (jest w Źródlanej bibliotece)
(***) jeżeli ktoś ma niedosyt niech się choć trochę wysili i niech przeczyta książkę "W obronie Ziemi" (jest u nas w "Źródłach" w bibliotece i w sprzedaży) albo niech przeczyta kwietniowy numer "Dzikiego Życia" z artykułem "Głęboka Ekologia jako ruch społeczny"...

Odpowiedź Xperta na odpowiedź Rafała Górskiego na list otwarty Xperta
Drogi Góralu!
1. Wiem, że w ośmiu punktach nie ma ani słowa o rytuałach, obrzędach i rozmowach z drzewem, ale gdzież ja w swoim liście otwartym tak zasugerowałem? Wyjaśniłem tylko dlaczego uważam, że rytuały, obrzędy i rozmowy z drzewem są dla mnie stratą czasu.
2. Ja napisałem: rytuały i rozmowy z drzewem moim zdaniem nie służą niczemu więcej jak poprawie samopoczucia biorących w tych działaniach osób. Góral napisał: Wieloletnie praktyka Johna Seeda i doświadczenia "Pracowni..." mówią coś innego. Góralu! To tylko ich zdanie, a nie prawda obiektywna. Na przykład, moim zdaniem, modlitwy do Boga i Jezusa i Matki Boskiej również niczemu nie służą. Natomiast dwutysiącletnia praktyka Kościoła mówi coś innego. Ba, są nawet osoby, która na własne oczy widziały jak Matka Boska pokazała się na szybie czy Jezus na kominie. Więc również może są i osoby, którym Matka Ziemi mówi o swoich cierpieniach, osoby które znajdują wielką radość w mówieniu do drzewa czy tuleniu się do grzybów. Ja nie. Czy coś to zmienia??? To moja prywatna sprawa a nie sprawa "Manifestu".
3. Nie, nie uważam, że po przyjęciu jakichkolwiek ideowych zasad będzie jaśniejsza sytuacja: o co nam chodzi i dokąd zmierzamy. Ani bardzo ogólne Podstawowe Zasady Głębokiej Ekologii, ani propozycja manifestu z ostatniej Kolumny (w Spale) niczego mi nie rozjaśniają (choć przecież zgadzam się z nimi, zgadzam, ale to moja prywatna sprawa i nikogo nie powinno to obchodzić), ponieważ są pisane na takim poziomie ogólności (jak wszelakie manifesty), że zamiast rozjaśniać - zaciemniają. Są w nich użyte bardzo "życzeniowe" sformułowania (nowa sytuacja będzie całkowicie odmienna od obecnej), skomplikowane gramatycznie zdania (vide punkt 1 PZGE) niewiele mówiące. Po odciśnięciu wody niewiele zostaje. Obawiam się, że potencjalni nowi członkowie nie bardzo zrozumieliby te zasady, tylko odstraszyłyby one nieprzygotowanych. A przygotowani manifestów nie potrzebują.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: nie utożsamiajmy 8 ogólnych punktów z całą Głęboką Ekologią. Na przykład ja, w swoim życiu, w swoim mniemaniu, nie złamałem żadnego z 10 Przykazań Jahwe (może z wyjątkiem pierwszego, zależy jak je rozumieć). Czy jestem przez to chrześcijaninem? NIE! Zapewne znakomita większość osób w Źródłach stosuje w swoim życiu (świadomie lub nie) tzw. wartości chrześcijańskie. To może napiszmy deklarację, że w naszym stowarzyszeniu obowiązują wartości chrześcijańskie? Nowi członkowie będą mieli jasność czego im tu robić nie wolno.
Góralu! Za bardzo wszelakie ideologiczne manifesty pachną mi polityczną poprawnością, żebym miał się podpisać pod jakimkolwiek. Bo co, nie będzie miejsca dla bardzo-płytkich-ekologów w Źródłach? Jeśli tak, to ja również nie chcę w nich być. Nasze stowarzyszenie jest miejscem dla wszystkich osób chroniących przyrodę, a JAK (mówiąc do drzewa czy stukając w klawiaturę) i DLACZEGO (dla Matki Ziemi, dla samego siebie, dla dobra ludzkości czy dla potomnych) to robią, jest to tylko i wyłącznie ich osobista sprawa i nie Zarządowi rozstrzygać takie rzeczy.
Xpert


Dyskusje o manifeście programowym ODE "Źródła"
Moim głosem na powyższy temat niech będzie projekt manifestu, który pojawił się na ubiegłorocznym Ogólnopolskim Spotkaniu Ruchów Ekologicznych "Kolumna '97". Dla jednych będzie to przypomnienie dla innych nowość. Powiem tylko, że ja podpisałem się pod nim wtedy i podpisuje się również teraz ... Moim zdaniem jest on (na takim jakim jest poziomie ogólności) dobrą deklaracją programową dla "ruchu Zielonych". Co sądzicie o tym aby ODE "Źródła" podpisały się pod nim?
rafał górski


Projekt Manifestu
Przyszłe stulecie musi być okresem głębokich przemian w kierunku życia zgodnego z naturą. Społeczeństwa, które już teraz nie dostrzegą takiej konieczności, zapłacą w przyszłości wysoką cenę tej transformacji. "Więcej i szybciej" są podstawowymi wyznacznikami współczesnej cywilizacji. Bogate 20% społeczności zużywa około 80% jego zasobów, a sposób zarządzania nimi powoduje, że bogaci stają się bogatsi, a biedni biednieją. Skala zniszczeń i zatruć środowiska sięgnęła podstaw istnienia Matki Ziemi. XXI wiek będzie wymagał zasadniczej zmiany kształtu cywilizacji, jeżeli będziemy nie tylko chcieli istnieć na kuli ziemskiej, ale także żyć godnie i zachować warunki do takiego istnienia następnym pokoleniom. Dlatego uważamy za pilne i niezbędne rozpoczęcie takich przemian w Polsce. W trakcie ich realizacji konieczne jest kierowanie się następującymi zasadami:
Dzika przyroda jest wartością samą w sobie
Prawda ta musi znaleźć odzwierciedlenie w sposobie sprawowania władzy. Dotyczy to przede wszystkim każdej decyzji, której skutki wpływają na środowisko przyrodnicze. Należy bezwzględnie chronić miejsca przyrodniczo cenne i pozostawić je we władaniu natury.
Jakość życia zamiast wzrostu
Stan społeczeństwa i poziom życia każdego człowieka nie mogą być oceniane wg abstrakcyjnych wskaźników ekonomicznych takich jak wzrost gospodarczy czy produkt krajowy brutto. Nie zawsze mówią one prawdę o jakości życia, a koszty i patologie przedstawiają jako osiągnięcia i zyski.
Dobro wspólne nie może być podporządkowane interesom jednostek
Reguły wolnego rynku nie uwzględniają dobra wspólnego. Na straży powinna stać władza polityczna. To jej obowiązkiem jest troska o zapewnienie takich niezbędnych do życia dóbr, jak czysta woda oraz powietrze i nieskażona, urodzajna gleba. Zasady życia gospodarczego powinny być podporządkowane temu nadrzędnemu celowi. Reguła "zanieczyszczający płaci" musi uwzględniać koszty zewnętrzne. Co przykładowo oznacza, że użytkownicy samochodów muszą - obok kosztów utrzymania dróg - płacić za skażoną glebę, zatrute powietrze i leczenie ofiar wypadków. Taka polityka wymaga zakorzenienia w wartościach duchowych i kulturowych, a nie podporządkowania doktrynom ekonomicznym. Dlatego instytucje polityczne mają prawo do zajmowania aktywnej postawy wobec kultury, sposobu produkcji i modelu konsumpcji. Nie może być tak, że publiczne media edukują do południa, a ogłupiają w porze największej oglądalności, jak ma to miejsce w przypadku telewizji. Taki stan rzeczy ośmiesza instytucje polityczne i prowadzi do degradacji życia społecznego.
Los przyszłych pokoleń jest równoprawny z potrzebami pokolenia obecnego
Obecnie każde pokolenie zostawia następnym coraz więcej nie rozwiązanych problemów ekologicznych i społecznych. System sprawowania władzy powinien uwzględniać myślenie w perspektywie dłuższej niż okres od wyborów do wyborów. Pamiętajmy, że Ziemię nie tylko odziedziczyliśmy po naszych rodzicach, ale i pożyczyliśmy od naszych wnuków.
Lokalnie, nie centralnie
Ludzi muszą uzyskać rzeczywisty wpływ na politykę, a poprzez nią na kształt swojego codziennego życia. To lokalna społeczność powinna decydować o tym, co jest dobre a co złe. To lokalne zasoby powinny określać kształt miejscowej gospodarki. Daje to ludziom poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji oraz uczy odpowiedzialnego korzystania z darów natury. Interes lokalny musi współistnieć z nadrzędnym dobrem przyrody.
Praca zamiast miejsc pracy
Miejsce pracy nie jest wartością samą w sobie. Pieniądz nie może być jedynym czynnikiem decydującym o sensie i wartości pracy. Rzetelnie wykonywane codzienne czynności domowe znacznie bardziej przyczyniają się do podniesienia jakości naszego życia niż gigantyczne i wrogie środowisku inwestycje. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której wszędzie są wolne ręce do pracy i wszędzie jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, ale system gospodarczy jest niezdolny do skojarzenia tych elementów. Dlatego praca - tak samo jak polityka i ekonomia - musi znaleźć uzasadnienie w podstawowych wartościach takich, jak: uczciwość, dobro i piękno.
Gwarancją realizacji tych zasad będzie stworzenie odpowiedniego prawa. Jednak nawet najlepsze prawo nie będzie skuteczne, o ile wartości stojące u jego podstaw nie będą rozumiane i akceptowane. Dlatego konieczny jest ogromny wysiłek edukacyjny w celu ukształtowania ludzi wrażliwych na piękno życia.
Spała, 18.05.97

( za Olafem Swolkieniem, ZB 6(96))